fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Banki

Niedoszły prezes Santandera żąda 67 mln euro za brak pracy

Andrea Orcel
Andrea Orcel
PAP/EPA/FACUNDO ARRIZABALAGA
Andrea Orcel miał być CEO Santandera, jednak bank w ostatniej chwili wycofał się z umowy. Teraz niedoszły prezes sądzi się z niedoszłym pracodawcą.

W madryckim sądzie rozpoczął się kolejny akt publicznego sporu pomiędzy Andreą Orcelem, niedoszłym CEO Santandera, a Santanderem. Bank reprezentowany był przez dyrektorkę wykonawczą Anę Botin, która negocjowała z Orcelem umowę na przełomie 2018 i 2019 roku.

Sprawa sądowa ma rozsądzić, czy czterostronicowy list z ofertą skierowaną do Orcela był wiążącą umową o pracę czy niewiążącą ofertą wstępną. Sąd spodziewał się zakończyć przesłuchania w środę, ale sędzia Javier Sanchez Beltran niespodziewanie odroczył sprawę na wniosek prawnika Orcela, Alvaro Remona, który zawnioskował o to w związku z niestawieniem się świadków – szefa banku UBS Axela Webera i Marka Sheltona, który w UBS zajmuje się wydajnością i nagrodami. Szwajcarski bank był miejscem pracy Orcela w momencie, w którym otrzymał on ofertę od Any Botin.

Reuters informuje, że Weber miał być kluczową postacią blokującą zmianę pracy przez Orcela poprzez spór wokół odroczonego pakietu rekompensat należnych Orcelowi przy odejściu z pracy. Z kolei Ana Botin twierdzi, że kwota wykupu nie została ostatecznie uzgodniona, a bank Santander ogłosił nominację sądząc, że pakiet wykupu będzie na poziomie rynkowym. Dodała ona, że zarząd ostatecznie „nie zatwierdził kwoty”.

Orcel, który w UBS zajmował się umowami Santandera przy budowaniu pozycji banku poza Hiszpanią, miał wpisaną do umowy kwotę do 35 mln euro pakietu odszkodowań. Według Botin Orcel nie dołożył „wszelkich starań”, by skłonić UBS do pokrycia znacznej części jego odroczonej pensji i miał też odmówić wykorzystania 13,7 mln euro, które UBS miało mu wypłacić do „zmniejszenia płatności za wykup”.

Andrea Orcel początkowo zażądał od Santandera 112 mln euro za złamanie kontraktu i zniszczenie jego kariery. Jednak obecnie domaga się 67 mln euro, a jego prawnik uważa, że całkowite roszczenie może wynieść 76 mln euro, biorąc pod uwagę domaganie się przez bankiera części zmiennej wynagrodzenia, które miał otrzymywać. Ponieważ Orcel w międzyczasie został mianowany dyrektorem generalnym UniCredit, to zrezygnował on z domagania się, by hiszpański bank go zatrudnił.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA