fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Archeologia

Archeolodzy odkryli zamek Króla Artura

Rycerze Króla Artura – średniowieczna miniatura ukazująca słynny Okrągły Stół.
AFP
Wykopaliska chyba potwierdzają legendę: to mogła być kolebka mitycznego władcy. Jadł i pił ze swoim dworem ze wspaniałych naczyń.

Naukowcy z prestiżowego English Heritage kończą trzytygodniowe wykopaliska w miejscowości Tintagel na zachodnim wybrzeżu Kornwalii. Odkopują tam pozostałości założenia pałacowego. Według legendy, w tej miejscowości był zamek, w którym przyszedł na świat Król Artur.

W 1998 roku znaleziono w Tintagel kamień z wyrytym imieniem Artognou, co wywołało falę spekulacji na temat prawdziwości legendy. Ale jeśli nawet ten kamień nie ma niczego wspólnego z legendarnym władcą, i tak to, co dotychczas odkopali archeolodzy w Tintagel świadczy o wyjątkowości tego miejsca. Z wykopalisk wyłania się obraz siedziby, która z powodzeniem mogłaby być królewską.

Król Artur to legendarny celtycki władca Brytów z przełomu V i VI wieku. Został królem po wyjęciu wbitego w kamień miecza. Podczas bitwy miecz się złamał, dlatego Artur otrzymał od Pani Jeziora inny legendarny miecz – Excalibur. Za radą czarownika Merlina Artur założył rycerskie Bractwo Okrągłego Stołu walczące ze złem. Jego rycerze poszukiwali Świętego Graala.

Legenda o Królu Arturze i rycerzach Okrągłego Stołu jest wielkim mitem kultury europejskiej. Historycy nie rozstrzygnęli jednoznacznie, czy był postacią historyczną. Wykopaliska w Tintagel prowadzi zespół, którym kieruje regionalny konserwator dr Win Scutt. Wśród wykopanych zabytków szczególną uwagę badaczy zwraca ponad 200 fragmentów ceramiki importowanej z regionu śródziemnomorskiego, a także fragmenty szkła bardzo wysokiej jakości. Niektóre skorupy pochodzą z naczyń wykonywanych wyrafinowana techniką, pokryte są czerwonym „lakierem", starannie wypolerowanym po wypaleniu.

– Naczynia takie wytwarzały wówczas jedynie wyspecjalizowane warsztaty na terenie obecnej zachodniej Turcji. Naprawdę godne były królewskiego stołu, zwłaszcza w dalekim, prowincjonalnym celtyckim kraju – podkreśla Win Scutt.

Fragmenty te skłaniają badaczy do stwierdzenia, że Tintagel, w czasie gdy docierały do niego wyroby tak dobrej jakości, był siedzibą elity społecznej, miał kontakty handlowe ze wschodnim Śródziemnomorzem, nad którym rozciągały się wówczas wpływy Bizancjum.

W trakcie wykopalisk wydobyto wielkie gliniane naczynia oraz amfory przywiezione znad Morza Śródziemnego, służyły do przechowywania zboża, oliwy, wina, miodu.

– Wprawdzie kilka śródziemnomorskich amfor i naczyń szklanych zostało znalezionych na innych wczesnośredniowiecznych stanowiskach na terenie Wielkiej Brytanii, ale w ogóle nie mogą się równać z obfitością takich okazów, jaką stwierdziliśmy podczas tegorocznych wykopalisk w Tintagel – wyjaśnia Win Scutt.

Zdaniem angielskich badaczy mieszkańcy Tintagel nie byli po prostu zwykłymi kupcami, tyle że bogatymi, handlującymi egzotycznymi towarami najwyższej jakości. Przeciwnie, byli raczej odbiorcami i użytkownikami tych towarów.

– Dziwne wydaje się, że w V i VI wieku, gdy cała zachodnia Europa zanurzona była w spuściźnie po Cesarstwie Rzymskim, jedynie ten zakątek Anglii miał rozległe kontakty ze Śródziemnomorzem – zastanawia się Win Scutt.

Wykopaliska prowadzone aktualnie w Tintagel stanowią pierwszy etap kampanii zaplanowanej na pięć lat przez English Heritage i Cornwall Archaeological Unit.

Celem tych badań będzie ostateczne ustalenie wieku tego miejsca oraz określenie funkcji obiektów, w sumie kilkudziesięciu budynków, po których pozostały fundamenty na dużym obszarze kilkunastu hektarów.

O tym, jak ważne jest dokładne ustalenie chronologii, niech świadczy to, że niektórzy badacze biorą także pod uwagę, że obiekty w Tintagel nie pochodzą z V–VII wieku, ale są pozostałością po średniowiecznym klasztorze, młodszym o kilka stuleci. Niektórzy nie wykluczają, że mogą to być nawet chaty, w których mieszkali robotnicy wznoszący w XIII wieku feudalny zamek, którego mury częściowo przetrwały do dziś.

– Teoretycznie możliwości jest wiele, nie można wykluczyć, że była to baza handlowa eksportująca minerały wydobywane w Kornwalii, cynę, ołów i srebro. Tak czy inaczej, miejsce to zamieszkiwali bogaci ludzie o wysokiej pozycji społecznej, co nie oznacza automatycznie, że był to ośrodek władzy politycznej, czyli siedziba królewska – zastrzega Win Scutt.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA