fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Archeologia

Wieki pod lodem, teraz pod trawą

Gdy w Arktyce znika lód i śnieg, ukazują się zabytki sprzed setek i tysięcy lat
AdobeStock
Intensywne globalne ocieplenie zagraża zabytkom wyłaniającym się spod lodu w Arktyce.

Archeolodzy biją na alarm – chodzi o ratowanie tysięcy stanowisk znajdujących się w regionie podbiegunowym. Znikają one błyskawicznie, ponieważ ocieplenie wokół bieguna północnego następuje dwa razy szybciej niż w pozostałych rejonach naszej planety.

Koło wybrzeży północnej Alaski, gdzie stykają się Morze Czukockie, Morze Beauforta i Ocean Arktyczny, woda pochłonęła już tereny zamieszkiwane przez autochtonów od 4000 lat. A przecież jest to miejsce kluczowe dla poznanie procesu zasiedlenia Arktyki kanadyjskiej czy Grenlandii.

Przyroda rozdaje karty

Na Dalekiej Północy znajduje się około 180 tysięcy stanowisk archeologicznych, które zimny i wilgotny klimat zachowywał aż do tej pory w niezwykłym stanie. Ale teraz, na naszych oczach, nikną one w zastraszającym tempie. „Zakłócenia powodowane wzrostem temperatury na powierzchni Ziemi niszczą archiwum kulturowe i przyrodnicze Arktyki" – napisali autorzy artykułu na ten temat, jaki ukazał się na łamach prestiżowego pisma naukowego „Antiquity". Przygotował go międzynarodowy zespół naukowców, którym kierował dr Max Friesen, archeolog polarny z Uniwersytetu w Toronto.

Naukowcy przestudiowali 46 wcześniejszych prac poświęconych temu zagadnieniu. Na tej podstawie doszli do wniosku, że tylko bardzo mała część tego dziedzictwa została zbadana metodami archeologicznymi, reszcie grozi zagłada, zanim przeprowadzone zostaną tam nowoczesne wykopaliska.

Badacze podkreślają, że dwa czynniki stanowią szczególne zagrożenie. Pierwszy to intensyfikacja rozmarzania wiecznej zmarzliny pokrywającej jedną czwartą lądu na półkuli północnej. W trakcie tego procesu do atmosfery przedostają się miliony ton gazów cieplarnianych – dwutlenku węgla i metanu. Wieczna zmarzlina uwalnia też bakterie uwiezione w niej, nieaktywne od setek i tysięcy lat – one także zagrażają zabytkom.

Drugi, wyjątkowo groźny czynnik to wzrost poziomu wód oceanu i mórz spowodowany topnieniem lodów, zjawisko to nasila erozję wybrzeży. „To przybrało już formę katastrofy. Większość stanowisk, w tym wiele o największym znaczeniu, już pochłonęła woda" – stwierdził w rozmowie z najpoważniejszym kanadyjskim dziennikiem „The Globe and Mail" dr Max Friesen.

Najgorsza katastrofa

Archeolodzy wskazują także na inne niekorzystne skutki wzrostu temperatury i zaniku pokrywy lodowej: bogactwa naturalne i surowce występujące w Arktyce stają się coraz łatwiej dostępne i dlatego są coraz intensywniej eksploatowane.

Topnienie lodów sprawia, że przybywa „wolnej wody", korzystają z tego biura podróży, organizując coraz więcej rejsów wycieczkowych do Arktyki ogromnymi statkami. Coraz liczniejsze są też przypadki zabierania, czyli mówiąc wprost – kradzieży zabytków z niestrzeżonych stanowisk archeologicznych i historycznych przez turystów.

„Jest to najgorsza katastrofa, jaka dotyka obecnie światowe dziedzictwo. Kanada ma najdłuższą linię brzegową spośród wszystkich państw świata, dlatego nas to zjawisko dotyczy w największym stopniu. Powinniśmy wydobyć z ziemi wszystkie zabytki, zanim nie będzie za późno" – uważa Matthew Betts, konserwator z Canadian Museum of Civilization w Ottawie.

Zwraca on uwagę, że zjawiska związane z ociepleniem klimatu mają negatywne konsekwencje dla społeczności autochtonicznych z Północy. Wobec zagłady dziedzictwa tracą one podstawę do rewindykacji praw do swoich terenów.

Lodowa kryjówka

O tym, że archeolodzy nie przesadzają, mówiąc o tym, iż roi się tam od zabytków, najlepiej świadczą odkrycia dokonywane w Arktyce w ostatnim czasie.

Miecz wikinga znaleziony w Norwegii zdumiewa znakomitym stanem zachowania. Mierzy 92,8 cm, aktualnie zajmują się nim konserwatorzy w laboratoriach muzeum w Oslo. Odkryli go przypadkiem dwaj myśliwi polujący na renifery w skalistym terenie, na wysokości 1650 m n.p.m., w regionie Oppland.

Nie wiadomo, skąd wzięła się tam ta broń. Być może zgubił ją jej posiadacz na przykład w czasie polowania w zamieci śnieżnej. Rękojeść była częściowo zanurzona w rumowisku skalnym, cała głownia, czyli ostrze, wystawała z niego. Miecz wyłonił się z powodu ocieplenia klimatycznego. Zabytek ten powstał między 800 a 950 rokiem, ponad 1000 lat stykał się z lodem i śniegiem, a jednak zniszczeniu uległa tylko wykładzina rękojeści, zapewne drewniana lub skórzana, natomiast na ostrzu niemal nie widać śladów rdzy.

W Norwegii od 2006 r. spod lodu wyłoniło się w 40 miejscach około 2000 zabytkowych przedmiotów. Są to łuki, strzały, skórzane rękawice i buty. Najstarsze pochodzą z epoki brązu, z II tysiąclecia przed Chrystusem.

Groźne karibu

W północno-zachodniej części Kanady, w łańcuchu górskim Mackenzie w regionie Jukon na jeszcze nieporośniętej ziemi, na której niedawno był lodowiec, można było znaleźć broń pozostawioną przez prehistorycznych łowców. Spod lodu wyłoniły się drewniane strzały do łuku z krzemiennymi grotami, drewniane oszczepy i kościane miotacze sprawiające, że myśliwy polujący na karibu posyłał oszczep dalej i celniej. Wśród znalezisk jest miotacz sprzed 2400 lat, sidła sprzed 1000 lat na drobne zwierzęta futerkowe – wiewiórki, kuny, krzemienne grociki strzał wykonane około 850 lat temu. Podobny przypadek miał miejsce w tym regionie dwie dekady temu. Na terenie odsłoniętym przez topniejący lodowiec znaleziono krzemienny grot strzały sprzed 4300 lat.

Jeśli broni i innych historycznych przedmiotów nie zabiorą badacze, stratują ją stada karibu, a szczątki znikną pod trawą, jaka wkrótce porośnie polodowcowe tereny. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA