Archeologia

Walijski naukowiec: Stonehenge to dzieło lodowca, nie człowieka

Stock Adobe
Głazy tworzące kręgi Stonehenge w Anglii zostały pół miliona lat temu przywleczone przez lodowiec - twierdzi walijski naukowiec. Według Briana Johna utrzymywanie, że jest to dzieło ludzkich rąk, to "mitologia".

W swojej najnowszej książce Brian John dowodzi, że znalazł wyjaśnienie, jak pochodzące z Walii wielkie głazy znalazły się w Anglii - o 140 mil dalej.

 

Stonehenge uznawane jest za jedną z największych na świecie budowli megalitycznych z epoki brązu, przypisuje się mu związek z kultem Księżyca i Słońca. Do tej pory sekretem pozostaje, jak 3 tys. lat temu ludzie poradzili sobie z przemyślanym ustawieniem ogromnych kamieni.

Jak jednak twierdzi John, to lodowiec przywlókł głazy do Anglii, a okręgi, w jakich są ułożone, to efekt wielokrotnego zamarzania i rozmarzania wiecznej zmarzliny podczas epoki lodowcowej, który to proces skruszył dodatkowo bloki sarsenu - piaskowca, z którego zbudowane są głazy.

Lodowiec topniejąc "porzucał" niesione przez siebie głazy, a kręgi są kwestią czystego przypadku.

Brian John forsuje tę teorię, mówiąc, że w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat badania Stonehenge ewoluowały od nauki do mitologii. Według walijskiego naukowca kręgi na Równinie Salisbury nie miały dla ówczesnego człowieka żadnego niezwykłego znaczenia - "po prostu tam były". 

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL