fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Michał Szułdrzyński: Czy prezes wyciągnie teraz rękę do Ziobry

Zbigniew Ziobro i Jarosław Kaczyński
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Lider PiS lubi równowagę w koalicji. Może chcieć wesprzeć środowisko SP.

Zakończenie negocjacji dotyczących nowego budżetu Unii Europejskiej oraz Funduszu Ratunkowego stanowi nie tylko koniec pewnego etapu w polskiej polityce europejskiej, ale jest też cezurą w historii Zjednoczonej Prawicy.

Szczyt zakończył się nie tylko kompromisem w sprawie praworządności, ale też uznaniem przez Polskę celów klimatycznych Unii. Obie te sprawy były przedmiotem sporu na prawicy. Zarówno przyjmowaniu celów, jak i akceptowaniu – nawet pod kompromisowymi warunkami – mechanizmu praworządności sprzeciwiała się Solidarna Polska i Konfederacja.

Na pozór mogłoby się więc wydawać, że z tego pojedynku zwycięsko wyszli politycy ZP kojarzeni ze skrzydłem pragmatycznym. Przede wszystkim premier Mateusz Morawiecki, który rok temu podczas drugiego exposé zapowiedział zieloną rewolucję. Nikt wówczas nie przewidywał pandemii, ale to właśnie ona sprawiała, że „pozytywiści" zdawali sobie sprawę, że zamknięcie sprawy budżetu i funduszu ratunkowego jest w interesie polskiej gospodarki.

W ostatnich tygodniach za kompromisem opowiadał się głośno wicepremier Jarosław Gowin. Jako minister rozwoju, pracy i technologii przekonywał, że brak unijnych środków będzie dla polskiej gospodarki katastrofą.

Podczas negocjacji można było odnieść wrażenie, że Jarosław Kaczyński rozumem jest po stronie pragmatyków, ale sercem stał po stronie suwerenistów, na czele ze Zbigniewem Ziobro, który mówił „weto albo śmierć".

W ostatnich dniach przed szczytem prezes PiS dał się jednak przekonać do kompromisu. – Udało się uzyskać narzędzia, które sprawią, że teraz obrona naszej suwerenności, a jest to nieustające zadanie, będzie nieporównywalnie skuteczniejsza, niż byłaby bez tego porozumienia. A dodatkowo proszę pamiętać, iż utrzymaliśmy fundusze, które w tej perspektywie budżetowej są dla naszego kraju niezwykle korzystne – powiedział Kaczyński w „Gazecie Polskiej".

Prezes stanął po stronie pragmatyków. Morawiecki i Gowin mogą się czuć silniejsi po tej rozgrywce. Ale czy długo?

Morawiecki w tę batalię zaangażował cały swój autorytet, wszystkie polityczne zasoby. Wygrał potyczkę, ale wojna z Ziobrą trwa.

Kaczyński ma teraz dwa wyjścia – albo ostatecznie pogrążyć Ziobrę i tym samym dotychczasowy konflikt rozwiązać. Albo przeciwnie – utrzeć nosa Morawieckiemu z Gowinem i wyciągnąć dłoń do Ziobry. Prezes lubi sytuację, gdy ma wokół kilka skonfliktowanych środowisk walczących między sobą, a nie z nim.

Dlatego prawdopodobny wydaje się ten drugi scenariusz. Albo realnie, albo symbolicznie Kaczyński ruszy teraz w stronę środowiska Solidarnej Polski. Realnie – czyli zgodzi się na któryś z ich pomysłów, np. na dalsze zmiany w sądownictwie, albo symbolicznie, dając im coś w sferze ideologicznej – typu walki z LGBT, konwencją stambulską czy aborcją.

Dlaczego to bardziej prawdopodobne niż ostateczna rozprawa z Ziobrą? Bo to mogłoby oznaczać rząd mniejszościowy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA