fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Dąbrowska: Pierwsza tura, czyli prężenie muskułów

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Wybory prezydenckie muszą zogniskować poparcie elektoratów. Andrzej Duda ma zadanie łatwiejsze, bo prawica jest zdyscyplinowana. Opozycja – nie.

Kilka dni temu w wywiadzie dla telewizji Trwam prezydent Andrzej Duda po raz kolejny wygłosił swoje polityczne credo: „To jest ochrona rodziny, wsparcie dla rodziny, ochrona dzieci. To są te elementy, które mają dla mnie znacznie fundamentalne, to jest trwanie przy polskich wartościach, szanowanie tych wartości, podkreślanie tych wartości, naszych kodów kulturowych, tego, z czego wyrośliśmy, że jesteśmy krajem od ponad 1050 lat istniejącym jako kraj chrześcijański. To jest dla mnie ważne, tak przetrwaliśmy wszystkie trudne koleje naszych dziejów, a było ich co nie miara i to jest nasza wartość" – mówił prezydent w rozmowie z o. Grzegorzem Mojem.

I chociaż unikał w rozmowie twardego potwierdzenia swojego startu, dla nikogo chyba nie jest tajemnicą, że Andrzej Duda wystartować chce. Sam mówi też o tym, że czuje się zbyt młody na politycznego emeryta.

Oczywiście finalna decyzja nie zależy tylko od niego, a może nawet nie przede wszystkim. To musi być polityczna decyzja całego obozu Zjednoczonej Prawicy.

I będzie. Po nie do końca wygranych wyborach parlamentarnych prezes Jarosław Kaczyński nie może sobie pozwolić na dalszą destabilizację całego systemu władzy. Za dużo jest problemów z brakiem większości w Senacie, żeby jeszcze narażać się na jakieś prezydenckie weta rozczarowanego Andrzeja Dudy. Będzie więc obecny prezydent kandydował z pierwszym podstawowym zadaniem: zagospodarować głosy całej prawicy i tyle z centrum, by wygrać pierwszą turę.

Stąd m.in. deklaracje o tym, że podpisałby zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Bo jeśli uda się zdominować prawą stronę, obecny prezydent przejście do drugiej tury ma w kieszeni. A wtedy możliwe jest wszystko.

Czeka nas więc więcej takich wywiadów prezydenta, jak ten w TV Trwam. Trzeba zadbać bowiem o prawicowe duszę tak, by żaden Janusz Korwin-Mikke ani Krzysztof Bosak nie urwali mu nawet jednego guzika w prezydenckim garniturze.

A opozycja? Będzie mieć prawybory. I po to, żeby oszczędzić i się nie przepracować – zorganizuje je za pomocą pierwszej tury wyborów prezydenckich. Wtedy dopiero okaże się, kto wygrał.

Nie wiadomo tylko, czy wewnętrzną rywalizację wygra ten/ta, kto ma szansę na wygraną w II turze z Andrzejem Dudą. Bo co prawda po wyborach do Senatu szanse na wygraną obecnego prezydenta już w pierwszym rozdaniu nie są wysokie, to jednak wystawienie własnych liderów przez wszystkie środowiska jest dla nich ryzykowne. Ale innego wyjścia nie ma, bo kandydaci są wyłącznie partyjni. A przecież KO nie może poprzeć kandydata PSL, a PSL nie poprze żadnego lewicowca.

Koło się zamyka: pierwsza tura będzie jak zwykle partyjna. Potem czeka nas pojedynek Andrzeja Dudy z kandydatem/kandydatką opozycji.

I lepiej żeby – ktokolwiek zmierzy się z obecnym prezydentem w II turze – miał dobrą legendę i argumenty za sobą, bo inaczej skończy się na prawyborach w pierwszej turze, czyli prężeniu partyjnych muskułów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA