fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy

Bruksela wsparła opozycję w Polsce

Wewnętrzne tarcia w Platformie, wyścig tej partii z Nowoczesną, spory o współpracę w ramach KOD – wszystkie te kłopoty opozycji skutecznie zagłusza konflikt rządu PiS z Brukselą. Na zdjęciu: opozycyjni liderzy na wiecu KOD, Warszawa, maj 2016.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Komisja Europejska sprawiła, że słabe opozycyjne partie stały się ważnym elementem rozwiązania konfliktu o TK.

Jak słyszymy od środy, jedna strona przekonuje, że przyjęcie przez Komisję Europejską krytycznej dla rządu opinii na temat konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego to prawdziwa katastrofa. Grzegorz Schetyna: „To pokazuje, że w Polsce łamana jest praworządność". Ryszard Petru (Nowoczesna): „PiS spycha nas w przepaść".

Druga strona twierdzi, że nic się nie stało. Rzecznik rządu Rafał Bochenek: „To nie jest procedura, która wiąże państwa członkowskie". Europoseł Ryszard Czarnecki: „Komisja nie ma żadnego prawa ustawiać do kąta suwerennych rządów". Szef MSZ Witold Waszczykowski: „Jeszcze nie wiem, czy opinia jest negatywna, bo jej nie czytałem".

Tak skrajne wypowiedzi to dowód, że działania Brukseli znakomicie wpisały się w wojnę między władzą a liberalną opozycją.

Z nimi Kaczyński się liczy

Od stycznia – gdy Komisja Europejska niespodziewanie rozpoczęła procedurę kontroli praworządności w Polsce – opozycja trzymała kciuki, aby Bruksela jak najbardziej dopiekła PiS. Ponieważ partia ta rządzi niepodzielnie, butnie i ekspansywnie, opozycji pozostało jedynie wierzyć we wsparcie Brukseli, bo z Unią Europejską, chcąc nie chcąc, Jarosław Kaczyński musi się liczyć.

Oczywiście, PiS doskonale to rozumie, stąd propagandowe zarzuty wobec opozycji o inspirowanie zewnętrznej, brukselskiej interwencji czy wręcz targowicę – jak uznała pani premier. Zarzuty nieuzasadnione o tyle, że każda słaba opozycja, przyciśnięta do muru przez władzę, robiłaby tak samo. I PiS tak właśnie robił za rządów Platformy – zabiegał o pomoc Brukseli choćby wówczas, gdy wybory samorządowe w 2014 r. uważał za sfałszowane.

Gra na konflikt

Dla opozycji wydanie negatywnej opinii Brukseli to gwarancja, że postępowanie kontrolne toczy się dalej, a zatem, że rząd znajdzie się pod jeszcze większą presją. To nie tylko pomaga Platformie czy Nowoczesnej poprzez uwikłanie PiS w coraz trudniejsze relacje z Brukselą. Przede wszystkim to podnosi rangę opozycji, która dzięki Komisji Europejskiej – domagającej się międzypartyjnego porozumienia – staje się ważnym elementem rozwiązania konfliktu konstytucyjnego.

Opozycja jest słaba i bez wsparcia Brukseli nie byłaby w stanie wymusić na Kaczyńskim żadnych ustępstw. Jakkolwiek patrzeć, to właśnie unijna kontrola zmusiła lidera PiS do rozpoczęcia rokowań pokojowych z opozycyjnymi ugrupowaniami i przygotowania pierwszych propozycji kompromisu.

– Do zakończenia sporu potrzebna jest publikacja wyroku TK, zaprzysiężenie trzech sędziów i kapitulacja prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego – oświadczył jednak lider PO Grzegorz Schetyna. Jeśli każde ustępstwo PiS Schetyna chce przedstawiać jako kapitulację przed Brukselą, to znaczy, że gra na kontynuację sporu i kolejne etapy postępowania Komisji Europejskiej.

Kompromis w sprawie tk weDług „Rzeczpospolitej"

- Należy wprowadzić do Trybunału wszystkich „oczekujących" sędziów – i tych wybranych przez PiS, i tych wybranych przez PO – co oznaczałoby rozszerzenie składu do 18 osób. Wymaga to zmiany konstytucji.

- Szerszy skład TK nie musi być docelowy – może funkcjonować w okresie przejściowym, do czasu uchwalenia nowej ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, stworzonej przy udziale wszystkich sił politycznych.

- Poszerzony skład mógłby rozładować choć część zaległych spraw czekających na rozpoznanie w TK.

- W konstytucji trzeba zapisać swoistą polisę na rzecz opozycji – wybór sędziów następowałby większością dwóch trzecich głosów ogólnej liczby posłów. Dałoby to gwarancję, że po zawarciu kompromisu PiS nie wprowadzi do Trybunału wyłącznie swoich sędziów.

- Wszystkie dotychczasowe orzeczenia TK powinny zostać opublikowane.

Cały artykuł Ewy Usowicz: rp.pl/18sedziow

Kalendarz sprzyja PiS

Nie ma się temu co dziwić. Brukselska kontrola konsoliduje opozycję i odwraca uwagę od jej własnych kłopotów. A przecież Platforma trzeszczy w szwach, bo Schetyna i Ewa Kopacz konkurują o wpływy i wizję partii (piszemy o tym na stronie >A7). W dodatku PO toczy boje z Nowoczesną, bo na polskiej scenie politycznej dwie partie liberalne nie przetrwają. Trwają też spory o to, które partie mają wejść do koalicji tworzonej przez KOD i nie brak przy tym wzajemnych oskarżeń oraz pretensji.

To wszystko wszakże niknie wobec widma nałożenia unijnych sankcji na Polskę, które – choć ostatecznie nierealne – to po decyzji Brukseli są dziś o krok bliżej.

Przyjęcie przez Komisję Europejską krytycznej opinii może mieć konsekwencje także w samym obozie władzy. Postępowanie kontrolne Brukseli dowodzi bowiem, że rząd został zaskoczony unijną krytyką sytuacji, że nie ma strategii europejskiej i nie potrafi załatwiać swych interesów w unijnej stolicy. Niemal półroczne przepychanki tylko wyostrzyły te kłopoty i doprowadziły do największego kryzysu zaufania między polskim rządem a Brukselą, od kiedy jesteśmy członkiem Unii.

Kalendarz polityczny jest taki, że PiS może długo wodzić za nos Brukselę i opozycję, by doczekać do jesieni i wybrać swego prezesa TK. Dlatego gra opozycji na zaostrzenie relacji między Brukselą a PiS jest krótkowzroczna – jeśli teraz opozycja nie skorzysta z ustępstw ze strony partii rządzącej, to po wakacjach nie dostanie od Kaczyńskiego absolutnie nic. Bo wtedy PiS co prawda Trybunał uruchomi, ale całkowicie pod swoją kontrolą.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA