fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Analizy Rzeczpospolitej: Raport Specjalny

Polacy najchętniej kupują żywność w nowoczesnych sklepach

W marketach wybór warzyw i owoców jest często równie duży jak na targowiskach.
AdobeStock
Tradycyjne placówki systematycznie tracą udział w rynku.

Pozycja hipermarketów słabnie w oczach. W ostatnich latach ich liczba zwiększała się maksymalnie o jeden, dwa rocznie. A ich sprzedaż, jak wynika z najnowszych danych Euromonitor International, w 2018 r. ma w ujęciu rocznym spaść o 2,5 proc. Będzie to kolejny rok z ujemną dynamiką obrotów tego sektora. Wartość obrotów wynosi już poniżej 30 mld zł, podczas gdy przychody samej Biedronki przekraczają 48 mld zł.

– Szybki tryb życia, wzrost liczby małych gospodarstw domowych i preferencje dla mniejszych sklepów spowodowały ciągłe przesuwanie się w kierunku mniejszych placówek. Wpłynęło to na stagnację w hipermarketach – podaje Euromonitor International. – Wojna cenowa między konkurencyjnymi formatami sprzedaży detalicznej spowodowała nasilenie konkurencji cenowej i ograniczenie rentowności tego segmentu. Z drugiej strony sklepy wielkopowierzchniowe nadal przyciągają znaczną liczbę konsumentów, ponieważ kanał ten oferuje konkurencyjne ceny i szeroki wybór produktów.

Coraz mniej niewielkich osiedlowych sklepów

Tracą także tradycyjne sklepy, których udział w handlu żywnością systematycznie spada. W 2015 r. miały one niemal 50 mld zł przychodów, natomiast w tym roku, według prognoz, będzie to niespełna 41 mld zł. Systematycznie spadają obroty, a w ślad za tym kurczy się liczba placówek. Na koniec 2018 r. tradycyjnych spożywczaków ma być 78,2 tys., podczas gdy w 2015 r. było ich o 20 tys. więcej.

Właśnie tradycyjne, niewielkie sklepy spożywcze oraz hipermarkety najmocniej tracą na zmianie zwyczajów zakupowych, ale też na ograniczeniu handlu w niedziele. Z danych Nielsena wynika, że tylko w kwietniu z powodu nowych regulacji sprzedaż hipermarketów spadła o 18 proc., a ogółem od stycznia do kwietnia o 2,5 proc. Udział hipermarketów w sprzedaży żywności jest już niższy niż 10 proc. W tym czasie dyskonty kontrolujące 34 proc. rynku zyskały 0,9 pkt proc.

Rośnie także znaczenie sklepów typu supermarket. Jest to format pośredni między hipermarketem z ogromną ofertą a dyskontem z mocno ograniczoną liczbą produktów na sklepowych półkach. – Zmiany legislacyjne na pewno hipermarketom nie pomagają. To w nich wielu konsumentów spędzało czas z rodzinami na zakupach. Teraz, gdy jest mocno ograniczony handel w niedziele, widzimy spadek ich udziału w rynku. Dodatkowo na podstawie wydatków reklamowych można wnioskować, że to dyskonty najagresywniej walczą o klienta w związku z nową ustawą. Natomiast ze strony pozostałych sieci spożywczych, w tym w szczególności hipermarketów, reakcji nie ma – mówi Joanna Rogalska, dyrektor z Nielsena.

Ma być bliżej domu

– Konsumenci cenią swój czas i wolą robić zakupy częściej, byle nie spędzać długich godzin w sklepie. Dlatego chętniej wybierają mniejsze sklepy, bliżej domu, nawet jeśli, przynajmniej potencjalnie, ceny mogą być w nich wyższe niż w sklepach wielkoformatowych – dodaje Joanna Rogalska.

Zwraca także uwagę, że takie zachowania wzmacniają głównie dyskonty, ale też sklepy osiedlowe, organizując wiele atrakcyjnych promocji, zwłaszcza cenowych. W ten sposób zachęcają do zrobienia zakupów również tych klientów, którzy dotąd wybierali niedzielę jako dzień na wizytę w sklepie.

– Pamiętajmy przy tym, że jeden konsument w Polsce robi zakupy co najmniej w kilku sieciach, kilku typach placówek handlowych miesięcznie. Ma więc możliwość na bieżąco porównywać oferty i w razie potrzeby zmienia sklep – mówi Joanna Rogalska.

Hipermarkety to symbol zmian w handlu w latach 90., ale także główny chłopiec do bicia, jeśli chodzi o zagraniczny kapitał w branży. To z ich powodu regularnie próbowano opodatkowywać obrót firm handlowych, które miały nagminnie unikać wpłat do budżetu. Teraz rynek sam koryguje te plany.

Z danych Euromonitor International wynika, że liczba hipermarketów w naszym kraju rośnie symbolicznie, maksymalnie o jeden, dwa sklepy. Wynika to z czysto analitycznego podejścia. Sklep z powierzchnią ponad 2,5 tys. mkw. jest uznawany za hipermarket, choć często działa w ramach sieci supermarketowych czy dyskontowych; np. Kaufland otwiera sklepy duże, ale pod względem struktury oferty bliżej im do dyskontów niż hipermarketów.

Zmiana podejścia w firmach

Zmianę podejścia do największych sklepów widać też w firmach. Auchan na 2018 r. nie planuje żadnych otwarć hipermarketów, inwestuje za to w mniejsze formaty. W maju i czerwcu grupa zmieniła szyldy na dwóch sklepach Simply na Moje Auchan oraz na pięciu sklepach na Auchan Supermarket. Na koniec czerwca 12 sklepów powstało pod szyldem Moje Auchan i Auchan Supermarket, a do końca roku taką zmianę przejdzie jeszcze 21 sklepów.

Podobne plany ma Carrefour, choć nie przekreśla jednoznacznie potencjału sklepów wielkopowierzchniowych.

– Mamy dużo hipermarketów, które radzą sobie doskonale, dlatego nie można generalizować ocen odnośnie tego formatu. Sytuację trzeba sprawdzić. W Polsce widzę rzeczy, które należy zmienić – mówi Christophe Rabatel, szef Carrefour Polska. – Za wcześnie, by o tym mówić, jestem tu stosunkowo niedługo. Nie ma jednej odpowiedzi, wszystko zależy od lokalizacji. Mamy wiele takich, które działają doskonale. Ich nie będziemy musieli zmieniać, oczywiście poza elementami wynikającymi z nowej strategii. Ale są też takie, w których trzeba dokonać zmian: przebudować, zmienić działy, uwydatnić atuty.

Tesco z kolei falami zamyka duże sklepy. – Polska jest dużym i bardzo ważnym dla Tesco rynkiem. Mamy wobec naszych wszystkich interesariuszy: pracowników, klientów, dostawców i akcjonariuszy, obowiązek zapewnienia biznesowi stabilności i równowagi, które dają rynkową konkurencyjność – mówi Matt Simister, prezes Tesco na Europę Środkową. – Polski rynek detaliczny dynamicznie się zmienia między innymi przez ograniczenie handlu w niedziele, a to oznacza, że musimy przyspieszyć nasze plany upraszczania biznesu i skupienia się na tym, co najważniejsze dla klientów.

Tesco potwierdziło plany likwidacji 13 sklepów przynoszących straty oraz uproszczenie działań w sklepach, w tym ograniczenie zadań niezwiązanych bezpośrednio z obsługą klienta.

– Decyzja o zamknięciu sklepu nigdy nie jest łatwa. Stale analizujemy model pracy i wyniki naszych sklepów, by mieć pewność, że nasz biznes osiąga określony próg rentowności i spełnia oczekiwania klientów. Tak działo się przez ostatnie lata i będzie dziać się nadal. Likwidacja nierentownych sklepów jest stałym elementem procesów biznesowych w firmie handlowej – podkreśla Martin Behan, dyrektor zarządzający Tesco Polska.

W wyniku ogłoszonych zmian zagrożonych likwidacją jest do 2200 stanowisk pracy.

Wyścig na technologie

Wśród dużych sieci handlowych trudno dzisiaj wskazać takie, które nie inwestowałyby w nowe technologie. Co kilka dni firmy pokazują nowe formaty sklepów czy ustawienia asortymentu. Dowodzi to, że polski rynek zdecydowanie podąża za trendami światowymi. Nowinek technologicznych będzie coraz więcej, ponieważ mają pomagać w zakupach i przyciągać klientów do sklepu.

Coraz wyraźniej widać, że klienci potrzebują mniejszych placówek, gdyż wolą robić jednorazowo mniejsze zakupy, za to mogą przychodzić częściej. Jak wynika z raportu brytyjskiej firmy doradczej Planet Retail, w ujęciu globalnym średnia powierzchnia sklepu to już tylko 930 mkw., co roku spada o 20–30 mkw.

Naszpikowane nowinkami i właśnie stosunkowo niewielkie sklepy otworzył Amazon pod marką Go czy chińska grupa Alibaba pod szyldem Hema. U nas aż tylu nowinek nie ma. Na razie żadna firma, przynajmniej oficjalnie, nie testuje wykorzystywania w sklepach robotów; w USA czy Azji już się to dzieje.

Firmy stawiają na ekrany do wyświetlania reklam czy informacji o promocjach zamiast papierowych bannerów. Także etykiety na półkach coraz częściej są w wersji elektronicznej, co pozwala na szybszą reakcję, np. na promocję ogłoszoną przez konkurencję w sąsiedztwie. E. Leclerc podaje, że ma już w części swoich sklepów etykiety elektroniczne, które dostarczają klientom dodatkowych informacji o produktach (np. liczba sztuk w magazynie, pełna informacja o produktach RTV i AGD). Firma w pięciu swoich placówkach postawiła fakturomaty, a pozostałe sklepy sieci rozważają ich wprowadzenie.

Najmocniej na nowinki stawia Żabka. Pokazała już cały sklep przyszłości z szeregiem ciekawych rozwiązań, takich jak półki skanujące zawartość i informujące obsługę o brakach bądź omyłkowo odstawionych produktach. Z kolei kasy będą w stanie zeskanować niewielkie zakupy (kilka produktów), które klient opłaci bez udziału pracownika.

– Nasi franczyzobiorcy będą decydowali, które z innowacji chcą wdrożyć w swoim sklepie – mów Tomasz Suchański, prezes Żabka Polska.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA