Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zmiany w relacjach branży farmaceutycznej z lekarzami wprowadzi nowa polityka lekowa państwa.
- Jaka jest skala przepływów finansowych między biznesem a medycyną i dlaczego dotychczasowe raporty są niepełne.
- Jakie mechanizmy pozwalają omijać nieformalne limity honorariów dla pracowników ochrony zdrowia.
- Dlaczego plan Ministerstwa Zdrowia zyskał poparcie zarówno samorządu lekarskiego, jak i branży farmaceutycznej.
Obecnie informacje na temat wynagrodzeń dla przedstawicieli zawodów medycznych za świadczone usługi publikują firmy farmaceutyczne zrzeszone w Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych INFARMA, które podpisały wspólny kodeks dobrych praktyk. To dane niepełne, bo na publikację imienia i nazwiska oraz kwoty wynagrodzenia medyk musi wyrazić zgodę. Resztę informacji na temat takich wydatków firmy udostępniają zbiorczo. Takie same zasady dotyczą organizacji ochrony zdrowia.
Z raportu przejrzystości INFARMA za 2025 r. wynika, że świadczenia przekazane na rzecz przedstawicieli zawodów medycznych przez firmy należące do związku, opiewały na 161 mln zł, z czego 87 mln zł to koszty z tytułu świadczonych usług, a 75 mln zł – wydatki poniesione w związku z wydarzeniami. Średnia wartość wynagrodzenia dla medyka wyniosła 4178,90 zł, przy czym publikacja indywidualna, czyli podanie imienia, nazwiska i kwoty wynagrodzenia, dotyczy tylko 22,4 proc. beneficjentów. W 2024 r. na wynagrodzenia przeznaczono 150 mln zł, średnia wartość świadczenia wynosiła 4778,90 zł, a jawność objęła 27,9 proc.
Czytaj więcej
W budżecie NFZ na przyszły rok na starcie brakuje ok. 12 mld zł, a część dochodów, które mają zasilić kasę Funduszu, zależy od podpisu prezydenta....
W przypadku organizacji ochrony zdrowia wydatki na współpracę, ujawnione w raportach przejrzystości wyniosły w ubiegłym roku 193,8 mln zł, z czego 38,5 mln zł to wynagrodzenia z tytułu świadczonych usług, 8,8 mln zł – darowizny, a 146,6 mln zł – koszty poniesione w związku z wydarzeniami – np. organizacją konferencji. Do organizacji ochrony zdrowia zaliczają się m.in. szpitale, uczelnie, towarzystwa naukowe, organizacje pacjenckie czy agencje. Tutaj z jawnością jest lepiej – dotyczy 97,2 proc. podmiotów.
Część pieniędzy dla pracowników sektora ochrony zdrowia przechodzi przez np. przez uczelnie i agencje PR
Większość lekarzy, którzy współpracują z biznesem farmaceutycznym, nie ujawnia jednak tego faktu. Teraz ma się to zmienić. Jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” Ministerstwo Zdrowia chce uruchomić oficjalny rejestr współpracy firm farmaceutycznych z interesariuszami systemu ochrony zdrowia – lekarzami, fundacjami, organizacjami pacjenckimi i świadczeniodawcami. Takie rozwiązanie działa np. w Danii. – Chcielibyśmy, żeby firmy farmaceutyczne umieszczały w takim rejestrze, komu płacą za doradztwo, udział w konferencjach, za raporty, badania naukowe i wszystkie tego typu aktywności – słyszymy.
Ujawnianie takich informacji byłoby obowiązkowe raz w roku, a zgromadzone dane dostępne publicznie. Takie rozwiązanie ma być częścią nowej polityki lekowej państwa na lata 2027-2032, którą Ministerstwo Zdrowia planuje przedstawić w listopadzie. Wymagałoby regulacji ustawowej.
Czytaj więcej
Ministerstwo Zdrowia poprosiło prezydenta Karola Nawrockiego o rozważenie nowelizacji ustawy o Funduszu Medycznym – ustaliła „Rzeczpospolita”. Chod...
Co ze sposobami na obchodzenie takich przepisów? Wynagrodzenie dla pracowników sektora ochrony zdrowia za wykład lub udział w konferencji to najczęściej 2-3 tys. zł. Jak wskazują nasi rozmówcy, część honorariów od firm farmaceutycznych, która przekracza ten bezpieczny limit, jest przekazywana pośrednio. Pieniądze dla medyków przepływają przez wydawnictwa naukowe, uczelnie lub agencje PR. – Ten mechanizm jest znany, ale nie uszczelnimy wszystkiego – wskazuje nasz rozmówca w MZ.
Obecnie konieczność ujawniania konfliktu interesów dotyczy osób zaangażowanych w proces podejmowania decyzji refundacyjnych i doradców w Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, która zajmuje się wyceną świadczeń zdrowotnych. Od 2014 r. obowiązek informowania o współpracy z biznesem farmaceutycznym mają konsultanci krajowi i wojewódzcy oraz kandydaci na te stanowiska. Ich oświadczenia sprawdza Centralne Biuro Antykorupcyjne. Takie rozwiązanie wprowadził ówczesny minister zdrowia Bartłomiej Arłukowicz.W 2025 r. podczas takich weryfikacji nie wykryto nieprawidłowości.
Organizacje skupiające lekarzy i branżę farmaceutyczną popierają stworzenie rejestru
Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski uważa, że jawność informacji o współpracy medyków z biznesem farmaceutycznym to dobry pomysł.– Taka transparentność byłaby dobra dla pacjenta. Po pierwsze, skończyłoby się domniemywanie, że lekarz przepisuje pacjentowi dany lek, bo dostaje pieniądze od firmy farmaceutycznej. Poprawiłoby to zaufanie pacjenta do lekarza – mówi „Rz”.
– Po drugie, gdyby taki rejestr był jawny, to stanowiłoby to sygnał dla lekarzy i dla przemysłu farmaceutycznego, że wchodzimy na kolejny etap ucywilizowania wzajemnych relacji. Uważam, że relacje z przemysłem farmaceutycznym są konieczne, ale transparentność może poprawić tę symbiozę, a nie ją pogorszyć – dodaje.
O komentarz do pomysłu utworzenia rejestru pod egidą Ministerstwa Zdrowia pytamy też Związek INFARMA. – Jest to kierunek spójny z ideą przejrzystości, którą branża innowacyjna realizuje poprzez zobowiązania wynikające z Kodeksu Dobrych Praktyk INFARMA oraz coroczną publikację informacji o zakresie i wartości współpracy z przedstawicielami zawodów medycznych, organizacjami ochrony zdrowia i organizacjami pacjentów – wskazuje dyrektor generalny INFARMA Michał Byliniak.
Jak dodaje, ważne, aby rejestr pozwalał zrozumieć zarówno wartość świadczeń, jak i charakter współpracy, w tym odróżnić wynagrodzenie za wykonaną usługę od wsparcia udziału w wydarzeniu naukowym. – Takie podejście wpisuje się również w europejski kierunek rozwoju przejrzystości. Jawność współpracy pomaga budować zaufanie społeczne, zwiększa zrozumienie tych relacji i wspiera bardziej otwarty oraz odpowiedzialny system ochrony zdrowia. Przykładem jest Hiszpania, gdzie od 2017 r., w następstwie stanowiska krajowego organu ochrony danych, świadczenia są ujawniane indywidualnie bez konieczności uzyskiwania zgody przedstawiciela zawodu medycznego. Różne modele ujawniania informacji mogą więc służyć wspólnemu celowi – większej przejrzystości współpracy – komentuje Byliniak.