Uczestnicy protestów w stolicy Kosowa nieśli transparenty z hasłami: „Czy musimy umrzeć, żeby potraktowano nas poważnie?”, „Mężczyźni zabijają kobiety, państwo milczy” oraz „Precz z systemem patriarchalnym”. Protestujący nieśli również zdjęcia ośmiu zamordowanych w tym roku kobiet.
49-letnia Arlinda Zekaj trzy dni przed śmiercią pisała do prokuratury, że „zagrożenie dla jej życia trwa”
Zekaj, która posiadała również amerykańskie obywatelstwo, zaledwie trzy dni przed śmiercią skarżyła się w liście do prokuratury, że urzędnicy, których alarmowała o tym, że może zostać zabita, „przerzucają odpowiedzialność jeden na drugiego”, przez co „zagrożenie dla jej życia trwa”.
Czytaj więcej
Były prezydent Kosowa Hashim Thaçi został uznany za winnego zbrodni wojennych i skazany na 25 lat więzienia.
Kobieta wielokrotnie informowała wcześniej o przemocy, jakiej doznawała ze strony męża. W związku z tym, że padała ofiarą przemocy małżonka, wyprowadziła się do rodziców i prosiła, by zapewnić jej ochronę. Po tym, jak w miniony weekend mąż kobiety został zatrzymany w związku z aktami przemocy domowej, wróciła do swojego domu, nie otrzymała jednak ochrony od policji. Zginęła zamordowana siekierą przez swojego szwagra.
Premier Kosowa krytykuje instytucje państwa po śmierci Arlindy Zekaj
W reakcji na śmierć Zekaj, parlament Kosowa zebrał się 27 października na nadzwyczajnym posiedzeniu. Deputowani powołali komisję śledczą, której zadaniem będzie zbadanie ewentualnej odpowiedzialności instytucji państwowych w tej sprawie.
Premier Albin Kurti przyłączył się do krytyki działań instytucji, wskazując na „systemowy ciąg zaniedbań ze strony instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo i wymiar sprawiedliwości”. – Sprawa, którą poprzedziły tak wyraźne, a jednocześnie zignorowane sygnały ostrzegawcze, właściwie nie mogła zakończyć się inaczej – powiedział cytowany przez AP Kurti.
Według danych Ministerstwa Sprawiedliwości Kosowa w 2025 roku w kraju, liczącym około 2 mln mieszkańców, policja odnotowała 2 815 zgłoszeń dotyczących przemocy domowej.