Nie jest jasne, czy czy była to najdłużej trwająca infekcja COVID-19, ponieważ nie wszyscy są testowani, zwłaszcza regularnie, jak w tym przypadku. Ale po 505 dniach „z pewnością wydaje się, że jest to najdłużej zgłoszona infekcja” – powiedział dr Luke Blagdon Snell, ekspert ds. chorób zakaźnych z Guy’s & St. Thomas’ NHS Foundation Trust.

W przeprowadzonym badaniu wzięło udział dziewięciu pacjentów, którzy uzyskiwali dodatni wynik testu na obecność wirusa przez co najmniej osiem tygodni. Wszyscy mieli osłabiony układ odpornościowy z powodu przeszczepów, HIV, raka lub innych chorób. Powtarzane testy wykazały, że ich infekcje utrzymywały się średnio przez 73 dni. Dwóch pacjentów było zakażonych przez ponad rok.

Czytaj więcej

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia: Szczepionek na COVID-19 jest za dużo

Dotychczas najdłuższa infekcja koronawirusem, która została potwierdzona testami PCR, trwała 335 dni.

Naukowcy podkreślili, że „uporczywy” COVID-19 jest rzadki i różni się od tzw. long COVID. - Przy long COVID, ogólnie zakłada się, że wirus został usunięty z organizmu, ale objawy utrzymują się – powiedział dr Snell. - W przypadku uporczywej infekcji chodzi o trwającą, aktywną replikację wirusa - tłumaczył.

Osoba z najdłuższą rozpoznaną infekcją, która uzyskała dodatni wynik testu na początku 2020 r., była leczona lekiem przeciwwirusowym i zmarła w 2021 r. Naukowcy odmówili podania przyczyny śmierci i stwierdzili, że pacjent miał kilka chorób współistniejących.

Czytaj więcej

Niedzielski: Odporność na COVID w Polsce wynosi powyżej 95 proc.

Przeżyło pięciu pacjentów, biorących udział w badaniu. Dwóch wyleczyło infekcję bez leczenia, dwóch wyzdrowiało po kuracji, a jeden nadal ma COVID-19 - od 412 dni, licząc do ostatniej wizyty kontrolnej na początku tego roku.