Prokurator Ewa Wrzosek z Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów 23 kwietnia wszczęła śledztwo w sprawie decyzji o zorganizowaniu wyborów prezydenckich. W uzasadnieniu decyzji napisała, że postanowiła "wszcząć śledztwo w sprawie sprowadzenia niebezpieczeństwa zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób poprzez przedsięwzięcie działań mających na celu przeprowadzenie wyborów Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2020 roku w okresie ogłoszonego na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej rozporządzeniem Ministerstwa Zdrowia z dnia 20 marca 2020 roku stanu epidemii w związku z zakażeniami wirusem SARS-CoV-2”.

Jak mówiła dziennikarzom, chciała w tej sprawie przesłuchać wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina, nie wykluczała przesłuchania premiera Mateusza Morawieckiego i marszałek Sejmu Elżbiety Witek, a także prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego.

Jeszcze tego samego dnia śledztwo zostało ono umorzone decyzją przełożonej. Dzień później Prokurator Krajowy polecił wszcząć wobec Wrzosek postępowanie dyscyplinarne z powodu "oczywistego i rażącego naruszenia przepisów prawa".

Zdaniem przełożonych Ewy Wrzosek nie było podstaw do wszczęcia śledztwa, gdyż nie było żadnego zagrożenia koronawirusem podczas głosowania, którego termin nie był jeszcze wówczas znany.

O postępowaniu Ewa Wrzosek dowiedziała się z Twittera:

To kolejna dyscyplinarka Ewy Wrzosek. Jak przypomina TVN24, wcześniej prokurator usłyszała zarzuty w trzech innych sprawach. Pierwsza dotyczy wystąpienia w Sejmie z 2017 r., gdy mówiła o „zamachu konstytucyjnym”. Druga – za udział w wiecu w obronie sędziów Sądu Najwyższego. I trzecia – za to, że wystąpiła w filmie stowarzyszenia Wolne Sądy, sprzeciwiając się reformie sądownictwa forsowanej przez rząd. We wszystkich trzech sprawach zarzuca się Wrzosek naruszenie godności urzędu prokuratora.