Mężczyzna zmarł w sobotę po godz. 16:00. Był jednym z 11 górników, którzy po zapłonie metanu trafili do siemianowickiego Centrum Leczenia Oparzeń i jednym z 16 rannych w tym zdarzeniu.
Jak wynika z informacji, przekazanej mediom przez rzecznika placówki Wojciecha Smętka, mężczyzna był jednym z najbardziej poszkodowanych w tym wypadku pacjentów i przebywał na oddziale intensywnej opieki medycznej. Poparzenia objęły 80 proc. ciała, w tym drogi oddechowe.
Czytaj więcej
Do zapłonu metanu doszło w kopalni Knurów-Szczygłowice. Nie ma ofiar śmiertelnych, łącznie 14 górników jest poszkodowanych.
W czwartek zmarł inny z górników z kopalni Knurów-Szczygłowice
W czwartek przedstawiciele siemianowickiego szpitala przekazali informację o śmierci innego z poszkodowanych górników.
W siemianowickim szpitalu nadal przebywa ośmiu górników z oparzeniami ciała oraz dróg oddechowych. W szpitalu w Krakowie leczone są dwie osoby, ranne w tym wypadku. Lżej ranni trafili też do szpitali w Zabrzu, Rybniku i w Gliwicach – ci pacjenci zostali wypisani do domów.
Śledztwo w sprawie wypadku w kopalni Knurów-Szczygłowice
Śledztwo ws. zdarzenia wszczęła już Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. Postępowanie prowadzą policjanci z komendy wojewódzkiej w Katowicach, specjaliści z zespołu ds. katastrof, który powstał w 2017 r. Przyczyny i okoliczności zdarzenia bada też Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku, pod nadzorem Wojewódzkiego Urzędu Górniczego. Prezes WUG zdecydował m.in. o zleceniu specjalistom sporządzenie ekspertyz, obejmujących analizę i ocenę systemu wentylacji w rejonie ściany XVII, gdzie doszło do wypadku, ocenę działań profilaktycznych oraz analizę monitoringu.
Do zapłonu metanu doszło 22 stycznia przed południem w należącej do Jastrzębskiej Spółki Węglowej kopalni Knurów-Szczygłowice. Z rejonu zdarzenia ewakuowano w sumie 44 górników. 16 z nich wymagało pomocy medycznej.