Liczba ofiar zderzenia pociągu pasażerskiego z Aten do Salonik z pociągiem towarowym wzrosła do 43.
Ze słów premiera Grecji wynika, że przyczyną katastrofy był "tragiczny ludzki błąd", który sprawił, że dwa pędzące z prędkością ok. 100 km na godzinę pociągi, jadące w przeciwnych kierunkach, znalazły się na jednym torze.
Liczba ofiar katastrofy może jeszcze wzrosnąć, ponieważ wciąż przeszukiwane są wraki uszkodzonych wagonów, a także okolice miejsca katastrofy.
Czytaj więcej
36 osób zginęło a co najmniej 85 zostało rannych (w tym 25 ciężko), po tym jak w nocy z wtorku na środę w Grecji zderzyły się dwa pociągi - informu...
W związku z katastrofą minister Karamanlis podał się do dymisji stwierdzając, że bierze odpowiedzialność za porażkę państwa w kwestii poprawy stanu kolei, który - jak dodał - nie przystaje do realiów XXI wieku.
Katastrofa, do której doszło pod Larisą to największa katastrofa kolejowa w historii Grecji.
Po zderzeniu pociągów część wagonów stanęła w płomieniach. Pasażerowie, uciekając przed ogniem, wybijali w okna przedziałach. Impet uderzenia wyrzucił niektóre ofiary katastrofy na odległość nawet 40 metrów od miejsca zderzenia.
To straszny wypadek kolejowy, bez precedensu w naszym kraju
Wiele ofiar wypadku to studenci wracający do domów po długim weekendzie.
W szpitalach przebywa obecnie 57 osób, sześć z nich na oddziałach intensywnej terapii. 15 poszkodowanych w wypadku wypisano ze szpitali.
Pociągiem pasażerskim, który uczestniczył w zderzeniu, jechało ok. 350 pasażerów. Ok. 200 osób, które nie ucierpiały w wyniku wypadku, dotarło do Salonik autobusami.
28-letni Stergios Minenis, który zdołał uciec z uszkodzonego wagonu relacjonuje, że w pociągu po zderzeniu "wybuchła panika". - Ogień pojawił się natychmiast, płomienie były po prawej i po lewej stronie - mówi.
- Okna były wybijane, ludzie krzyczeli - relacjonuje inny pasażer w rozmowie ze Skai TV.
- To było koszmarne 10 sekund w płomieniach. W wagonie wybuchła panika, nie można było nic zobaczyć z powodu dymu - mówi inny pasażer, który zdołał uciec z płonącego wagonu.
- To straszny wypadek kolejowy, bez precedensu w naszym kraju - mówił premier Grecji, Kyriakos Mitsotakis, który obiecał, że w sprawie zostanie przeprowadzone niezależne śledztwo.
Premier dodał, że wydaje się, iż przyczyną katastrofy był "tragiczny ludzki błąd".
W związku z wypadkiem aresztowano zawiadowcę stacji. Śledczy próbują ustalić dlaczego pociągi znalazły się na jednym torze.
W katastrofie zginęło ośmiu pracowników kolei, w tym dwóch kierujących pociągiem towarowym i dwóch kierujących pociągiem pasażerskim.
Do identyfikacji wielu ofiar wypadku konieczne będą badania DNA, ponieważ ciała są poważnie uszkodzone - mówi szefowa koronerów z Larisy, Roubini Leondari.
W Grecji wprowadzono trzydniową żałobę narodową.