Stołeczny ratusz odpowiada, że „znak Solidarność jest ogólnoświatowym symbolem ruchu społecznego oraz oddolnej energii Polaków w walce z komunizmem".

- To smutne, że zamiast być dumnym, że znak „Solidarność", w otoczeniu fragmentów muru berlińskiego, stanął w sercu Warszawy, jako symbol wolności próbuje się go zawłaszczać. To nie jest czyjeś wyłączne logo, tylko symbol walki o wolny kraj, który należy do nas wszystkich i którym chcemy się dzielić z tymi, którzy dzisiaj solidarności bardzo potrzebują - napisała na Twitterze Monika Beuth-Lutyk, rzecznik stołecznego ratusza.

 

Solidarność ważna dla wszystkich

W piątek na skwerze u zbiegu ulic Świętokrzyskiej i Kopernika w Warszawie w 32. rocznicę częściowo wolnych wyborów odsłonięto pomnik „Solidarności".

Pomnik to fragmenty muru berlińskiego połączone napisem „Solidarność". Współautorem projektu jest Jerzy Janiszewski, twórca logotypu „Solidarności".

Inicjatorem budowy była Fundacja im. Ronalda Reagana. Jej prezes Janusz Dorosiewicz podkreślił, że pomnik powstał dzięki środkom prywatnym.

- W trudnych czasach to właśnie solidarność okazuje się jedną z najważniejszych wartości. Bez niej nie udałoby się nam przetrwać minionych kilkunastu miesięcy, tego niezwykle trudnego czasu pandemii - mówił podczas uroczystości Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Dodał, że "bliskość, wsparcie, empatia, działanie na rzecz innych - czyli ludzka solidarność – są dziś bezcenne. - Tak jak bezcenny był oddolny, masowy ruch z lat 80-tych, który zapoczątkował wielkie przemiany demokratyczne w Europie Środkowo-Wschodniej – dodał prezydent stolicy.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

Swiatłana Cichanouska, liderka białoruskiej opozycji, podkreślała, jak ważne zwycięstwo Solidarności jest także dla Białorusinów.

- Ruch Solidarności w Polsce doprowadził do zwycięstwa demokracji. Białoruś rządzona jest przez kolejną dyktaturę. Ale podejmujemy wszystkie działania, by i nasz naród dokonywał demokratycznych wyborów – mówiła.

A wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska zaznaczyła, że Solidarność to także współodpowiedzialność za innych.

- Dzięki niej możemy dbać o obywateli i wartości demokratyczne, bo Solidarność to także przeciwdziałanie wykluczaniu. Jest nam nadal potrzebna, bo tylko wspólne działania mogą nas uchronić przed utratą wolności – powiedziała Kidawa-Błońska.

 

Związek: Logo należy do nas

Warszawski pomnik z logo Solidarności nie podoba się szefowi związku Piotrowi Dudzie. Twierdzi on, że logo wykorzystano bezprawnie.

- Związek - właściciel znaku i nazwy – nie wyraził zgody na ich użycie. Mimo to Fundacja im. Ronalda Reagana, powołując się na zgodę Jerzego Janiszewskiego, pomnik zbudowała - oświadczył Piotr Duda, szef NSZZ "Solidarność".

W specjalnym oświadczeniu napisał też, że „uroczystość u zbiegu ulic Świętokrzyskiej, Tamka i Kopernika to festiwal obłudy ludzi, którzy z demokracji, konstytucji i przestrzegania prawa zrobili sobie sztandar".

- Tymczasem odsłonili pomnik bezprawnie wykorzystując logo NSZZ »Solidarność«, do którego twórcy nie uzyskali prawa od właściciela" - napisał w oświadczeniu Piotr Duda.

Szef Solidarności powoływał się na „uchwałę Krajowej Komisji Wykonawczej NSZZ "Solidarność", w której oświadczono, że "nazwa i znak graficzny »Solidarność« stanowią dobro osobiste Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego »Solidarność«, będącego osobą prawną". "

- A zatem zarówno nazwa Niezależny Samorządny Związek Zawodowy »Solidarność«, jak i znak graficzny „Solidarność" korzystają z ochrony prawnej przewidzianej przez obecne przepisy prawne. Oznacza to, że jakiekolwiek posługiwanie się tą nazwą czy znakiem graficznym przez inne osoby prawne bez zgody władz NSZZ »Solidarność« spowoduje wszczęcie odpowiednich działań prawnych dla ochrony dóbr Związku" – napisano w oświadczeniu.

Piotr Duda przypomniał, że pod uchwałą podpisał się m.in. Bogdan Borusewicz, "który ten nielegalny pomnik odsłaniał, łamiąc własną i ciągle obowiązującą uchwałę".

Zapowiedział, że związek będzie swoich praw będzie dochodzić "z wykorzystaniem wszelkich prawnych możliwości".

Dodał też, że z samego pomnika związek będzie żądać, "aby znak i nazwa »Solidarność« zostały usunięte".

Szef Solidarności poinformował, że Solidarność już w kwietniu złożyła doniesienie do Prokuratury Krajowej, która przekazała sprawę do rozpatrzenia Prokuraturze Regionalnej w Warszawie.

- 21 maja otrzymaliśmy informację, że ta prokuratura przyjęła zawiadomienie celem wszczęcia i przeprowadzenia postępowania przygotowawczego – napisał szef związku.

 

Warszawski ratusz: Logo należy do wszystkich

Do sprawy odniósł się już stołeczny ratusz. Jego rzeczniczka Monika Beuth-Lutyk przekonuje, że znak "Solidarności" to "nie jest czyjeś wyłączne logo, tylko symbol walki o wolny kraj, który należy do nas wszystkich i którym chcemy się dzielić z tymi, którzy dzisiaj solidarności bardzo potrzebują".

- Niezbywalne prawa autorskie należą zaś do autora, czyli Jerzego Janiszewskiego, który współprojektował pomnik. Jest to tym bardziej przykre, że dotyka uczestników wczorajszej uroczystości odsłonięcia pomnika, opozycjonistów, którzy ryzykowali 30 lat temu życiem, zdrowiem i wolnością, swoją i swoich biskich, walcząc z opresyjnym systemem – napisała Monika Beuth-Lutyk.

Dodała, że „dotyka opozycjonistów z Białorusi, którzy dzisiaj ryzykują życiem, zdrowiem i wolnością walcząc z dyktaturą".

- Obecni działacze NSZZ Solidarność ryzykują najwyżej stratą czasu składając nieuprawnione zawiadomienia do prokuratury – uważa rzecznik stołecznego ratusza.