Po wielu dniach opadów deszczu rzeki w południowej i zachodniej części kraju wystąpiły w weekend z brzegów, zalewając niżej położone tereny i zmuszając tysiące ich mieszkańców do opuszczenia domów i szukania pomocy w utworzonych przez władze tymczasowych ośrodkach dla uciekających przed wodą.

- Poziom wód opada, ale zagrożenie osuwiskami ziemi wciąż istnieje w 10 dystryktach - poinformował przedstawiciel centrum zarządzającego walką ze skutkami klęsk żywiołowych.

W wyniku intensywnych opadów deszczu i wywołanych nimi powodzi, podtopień i osunięć ziemi, 100 tysięcy budynków zostało pozbawionych dostępu do prądu.

Skutki intensywnych opadów deszczu odczuło 270 tysięcy mieszkańców Sri Lanki.

- Spodziewamy się, że ilość opadów od teraz się zmniejszy - poinformował dyrektor generalny departamentu meteorologii Athula Karunanayake.

Ulewne deszcze nawiedziły Sri Lankę w czasie, gdy kraj liczył na złagodzenie obostrzeń wprowadzonych w związku z trzecią falą zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2.

Pandemia koronawirusa silnie odbiła się na kondycji branży turystycznej na Sri Lance.