W wyniku dotychczasowych działań zginęło sześciu Palestyńczyków na terenie Strefy Gazy i jeden Palestyńczyk w Izraelu - wylicza Reuters.
W poniedziałek rządzący w Strefie Gazy Hamas wystrzelił ponad 400 rakiet i pocisków moździerzowych w kierunku Izraela. Wcześniej Palestyńczycy przeprowadzili niespodziewany atak rakietowy na autobus, w wyniku którego ranny został jeden izraelski żołnierz.
Hamas informuje, że ataki są zemstą za operację izraelskich komandosów, którzy wtargnęli do Strefy Gazy i zabili jednego z dowódców Hamasu i sześciu bojowników tej organizacji w niedzielę. W czasie ataku zginął również izraelski pułkownik.
Premier Izraela jeszcze w niedzielę mówił, że chciałby uniknąć kolejnej wojny w Strefie Gazy przez osiągnięcie porozumienia, które łagodziłoby skutki blokady Strefy Gazy.
We wtorek w izraelskich miastach znów rozlegają się syreny ostrzegające przed atakiem rakietowym - informuje Reuters. Żelazna Kopuła, system obrony przeciwrakietowej Izraela, miał przechwycić w nocy z poniedziałku na wtorek ok. 100 pocisków.
Izrael odpowiedział dziesiątkami ataków powietrznych w nocy z poniedziałku na wtorek - jednym z celów ataku był m.in. budynek wywiadu Hamasu, a także studio telewizji Al-Aqsa.
We wtorkowych atakach izraelskie lotnictwo miało wziąć na cel m.in. grupę bojowników próbujących wystrzelić rakietę w kierunku Izraela.
Na granicy Izraela i Strefy Gazy od 30 marca trwają protesty Palestyńczyków, którzy chcą zakończenia blokady tego terytorium trwającej od 2006 roku, czyli od momentu przejęcia władzy w Strefie Gazy przez Hamas.