Profesor kierował POLIN od roku 2014 roku. W tym roku przystąpił do konkursu na to stanowisko.
Wygrał go w maju.
Od tej pory minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński nie wystosował oficjalnego powołania, na mocy którego Stola mógłby objąć stanowisko.
- Jestem bezrobotny, na utrzymaniu żony i codziennie czekam na pismo od pana ministra - mówił Dariusz Stola w rozmowie z TOK FM.
Mówił też, że jest zaskoczony obecna sytuacją, "bo są pewne obyczaje w postępowaniu" i zastanawiał się, kto zdecyduje się wziąć udział w konkursach ogłaszanych przez MKiD, skoro po ich wygraniu nie można objąć wskazanej w konkursie funkcji.
Profesor Dariusz Stola w instytucji, którą w wyniku wygranego konkursu powinien kierować, bywa na konferencjach i seminariach. Nie ma jednak karty magnetycznej, dzięki której może przejść przez bramkę. Jak mówił, sam te przepisy wprowadził i musi ich przestrzegać.
Dyrektor Stola podkreślał, że nigdy dotąd nie usłyszał tyle wsparcia. Podkreślił, że często słyszy słowo "solidarność", a po doświadczeniach lat 80. uważa ją za największą moralną zdobycz Polaków.
Prócz tego, że od czterech miesięcy w Muzeum nie może pracować jego dyrektor, wycofywane są dotacje dla tej instytucji. W lipcu w rozmowie z "Rzeczpospolitą" prezes Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce Piotr Wiślicki mówił o wstrzymywaniu przez darczyńców dotacji.