Prof. Antoni Dudek: Andrzej Duda wygrał na punkty

PiS uderzy teraz w media, a w drugiej kolejności w samorządy – przewiduje prof. Antoni Dudek, politolog z UKSW.

Aktualizacja: 14.07.2020 11:25 Publikacja: 13.07.2020 19:18

Prof. Antoni Dudek: Andrzej Duda wygrał na punkty

Foto: Fotorzepa, Darek Golik

Co w polskiej polityce zmieni wynik wyborów prezydenckich?

Skoro starł się kandydat PiS z kandydatem PO, to jest jasne, że obie te partie dalej kontrolują wszystkie istotne punkty na scenie politycznej. Duopol trzyma się znakomicie. W tym sensie druga tura tylko potwierdziła, że w jego ramach przewagę utrzymuje PiS. Partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała czwarty plebiscyt na temat swoich rządów i będzie sprawować władzę prawdopodobnie przez następne ponad trzy lata. Największą niewiadomą i najciekawsze jest to, jak się ułożą relacje wewnątrz obozu rządzącego.

Jak się może ułożyć?

Zapowiada się jakieś przegrupowanie sił. Prezes Kaczyński, największy, obok Andrzeja Dudy, zwycięzca tych wyborów, w trakcie kampanii dał do zrozumienia, że zmiany nadchodzą. Zapowiadana jest rekonstrukcja rządu. Oczywisty kierunek – osłabienie, a może nawet eliminacja Jarosława Gowina i jego ludzi. Kaczyński rozliczy się z Gowinem, a lukę po nim w Sejmie mogą wypełnić transfery z Konfederacji i PSL. Rozmowy już się podobno rozpoczęły. Gdy to się powiedzie, prezes będzie chciał zrobić porządek w mediach, co ostatnio zapowiedział już dwukrotnie. Pytanie, czy prezydent będzie popierał repolonizację mediów.

Joachim Brudziński mówi, że sukces wyborczy Andrzeja Dudy to zasługa prezesa PiS. Tak jest?

Ten sukces jest zasługą całej machiny wyborczej rządzących, na której czele stoi bez wątpienia Kaczyński. Ale to jednak Duda mocno na reelekcję zapracował. Dlatego za otwartą uważam odpowiedź na pytanie, które teraz stawiają sobie wszyscy: czy prezydent Duda wybije się na autonomię i bardziej niż dotąd uniezależni od Jarosława Kaczyńskiego? Pierwszy test dopiero przed nim. Nie wiemy, jak prezydent będzie reagował na zmiany personalne w obozie rządzącym albo w sprawie Jacka Kurskiego, w której tak naprawdę został boleśnie upokorzony i wszyscy to widzieliśmy. Prezydent, który w kampanii składał wiele obietnic, będzie je musiał skonfrontować z rzeczywistością. Dopiero teraz, po wygranych wyborach, rząd zacznie mówić więcej prawdy na temat skali pandemii i jej ekonomicznych konsekwencji. Jesienią czeka nas bolesna przymiarka do budżetu na przyszły rok. Będzie zaciskanie pasa i szukanie winnych tego zaciskania, bo po propagandzie sukcesu uprawianej przez ostatnie tygodnie nie da się za wszystko obwinić Covid-19 i opozycji. Możliwa jest nawet zmiana premiera, choć to raczej w przyszłym roku, gdy do społeczeństwa poprzez zawartość kieszeni dotrze bolesna prawda o tym, co się już wydarzyło.

Andrzej Duda powiedział, że w tej kadencji będzie odpowiadał przed Bogiem i historią. Wybije się na niepodległość?

Niepodległość to może za dużo, ale autonomia – kto wie. Druga kadencja musi być inna. Duda będzie walczył o swoje miejsce w historii. Doświadczenie byłych prezydentów jest dla niego dość mało optymistyczne – nie mamy byłego prezydenta, który byłby w Polsce znaczącym graczem politycznym. Wałęsa, Kwaśniewski, Komorowski – oni się specjalnie nie liczą i nigdy się nie liczyli po opuszczeniu pałacu. W tym sensie Duda ma jeszcze pięć lat, w trakcie których może wreszcie zacząć odgrywać pierwszoplanową rolę polityczną. Moim zdaniem, mimo że po raz drugi wygrał wybory prezydenckie, nie jest jednak kandydatem na lidera partii politycznej, w związku z tym nie zbuduje żadnej partii prezydenckiej ani też nie przejmie PiS.

Politycy PiS zapowiadają repolonizację mediów, reprywatyzację, reformę wymiaru sprawiedliwości i samorządu terytorialnego oraz „rozbicie wielkomiejskich księstewek PO". Prezydent będzie akuszerem tych zmian?

Pierwszym kierunkiem uderzenia PiS będą media, a później – gdy to się powiedzie – nastąpi uderzenie w samorządy. To dwa strategicznie najważniejsze cele, bo ich osiągnięcie ułatwi PiS wygrywanie kolejnych wyborów, a zarazem przybliży realizację preferowanego przez tę partię modelu państwa scentralizowanego. Jeśli chodzi o wymiar sprawiedliwości, to wszystkie przyczółki PiS już tam zdobył, kontynuowane będą zatem zmiany personalne i być może nastąpi jakaś reorganizacja ich struktury. Głównie po to, aby wytłumaczyć, dlaczego wciąż sądy działają gorzej, niż działały, mimo że jest piąty, szósty, siódmy rok ich „reformowania". Będziemy też mieli – co zapowiedział prezes PiS – próbę mocniejszego nasycenia edukacji szkolnej elementami indoktrynacji politycznej, co się ładnie nazywa wychowaniem patriotycznym. Należy jednak uwzględnić, że atak PiS na media będzie skutkował protestami międzynarodowymi. Sam Kaczyński przyznał też, że nie mogą ich po prostu przejąć spółki Skarbu Państwa, co oznacza, że powinny być przejęte przez prywatny polski kapitał, o co może się rozbić ta reforma, bo się okaże, że nie ma zbyt wielu prywatnych inwestorów gotowych wykupywać media, które dzisiaj – zwłaszcza te papierowe – są w bardzo trudnej sytuacji.

Będzie zapowiadany przez prezesa PiS Budapeszt w Warszawie?

Wynik wyborów jasno pokazał, że Budapesztu w Warszawie nie ma i nie będzie. Duda wygrał, ale procentowo z najmniejszą przewagą w dziejach wyborów prezydenckich. Co gorsza dla Dudy, on wygrał przed pięciu laty także i głosami młodych. Teraz bardzo wyraźnie młodzi wyborcy odwrócili się od niego.

Jarosław Gowin będzie się musiał pożegnać z obozem Zjednoczonej Prawicy?

Będzie próba jego usunięcia z tego obozu. Pytanie, ilu posłów za nim stoi, bo jeżeli więcej niż trzech, to to się może nie udać. Rząd musi mieć stabilną większość: 235 głosów to tak naprawdę bezpieczne minimum. Gdyby to się zaczęło kruszyć, to powstanie ryzyko, że PiS będzie przegrywał niektóre głosowania w Sejmie. Pytanie, czy uda się rzeczywiście gowinowców zastąpić kimś z Konfederacji czy z PSL. PiS spróbuje też odbić Senat.

Są jeszcze ziobryści...

Oni na pewno podejmą kolejną próbę wyeliminowania Morawieckiego, oskarżając go np. o to, że budżet na 2021 jest słaby. Ale to oczywiście może się również odbyć kosztem ministra Kościńskiego, który jest niewątpliwie najbardziej anonimowym ministrem finansów w dziejach III RP i właściwie nikt nie zauważy jego odejścia. Ziobryści będą w ten sposób próbowali osłabić Morawieckiego. Pytanie, czy Duda to poprze. Osobiście wątpię. Morawiecki bardzo mocno się angażował w jego kampanię, czym, można przypuszczać, zaskarbił sobie poparcie prezydenta.

Rafał Trzaskowski wzmocnił swoją pozycję, czy przegrana go przetrąciła?

Bardzo wyraźnie się wzmocnił. Choć przegrał wybory, to nie jest znokautowany, przegrał na punkty. Przegrał także dlatego, że nie postawił wszystkiego na jedną kartę, nie zdecydował się pojechać do Końskich na debatę, co mogło być momentem przełomowym. Dostał jednak prawie 10 mln głosów – to rekord w dziejach kandydatów opozycyjnych. Jest postacią numer jeden w Platformie Obywatelskiej. Borys Budka jest dalej formalnie przewodniczącym, ale karty przez najbliższe trzy lata będzie rozdawał – jeśli będzie chciał oczywiście – Rafał Trzaskowski. Platforma umocniła się w roli głównej partii opozycyjnej. Trzaskowski może być tym, który będzie przygotowywał tę partię do ewentualnego zwycięstwa w 2023 r. To będzie długa droga, ale Trzaskowski jako prezydent stolicy ma zapewnione strategicznie ważne miejsce.

Powinien przyjąć zaproszenie i spotkać się z Andrzejem Dudą?

W niedzielę wieczorem – nie. To było absurdalne. Wynik wyborów nie był przesądzony, nie ma takiego zwyczaju. Natomiast jeśli prezydent ponowi zaproszenie, to myślę, że powinien. Jest to w interesie polskiej demokracji i byłoby sygnałem idącym w świat, że jednak PO uznaje wynik.

A co z Hołownią, PSL, Lewicą, Konfederacją?

Te wszystkie siły są po wyborach najbardziej pogruchotane. Hołowni będzie niezwykle trudno przetrwać trzy lata poza parlamentem. PSL będzie trwał, ale jest pytanie o los Władysława Kosiniaka-Kamysza, na ile on się pozbiera po porażce, choć przecież miał gorszych poprzedników w PSL. Tym bardziej że jego i Konfederację czekać będzie teraz przypuszczalnie kolejny nalot polityczny werbowników z Nowogrodzkiej. Na Lewicy wynik jest prosty – partia Razem i Robert Biedroń przestają się liczyć, liczą się Czarzasty i Zandberg. Oni będą budować przyszłość Lewicy. Lewica wciąż ma szansę na odbudowę poparcia, co w dużym stopniu będzie zależne od rozmiaru kryzysu ekonomicznego. Im będzie głębszy, tym większe będą szanse Lewicy na odzyskiwanie socjalnego elektoratu, który PiS zabrał jej niemal w stu procentach.

Wydarzenia
Nie mogłem uwierzyć w to, co widzę
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Wydarzenia
Polscy eksporterzy podbijają kolejne rynki. Przedsiębiorco, skorzystaj ze wsparcia w ekspansji zagranicznej!
Materiał Promocyjny
Jakie możliwości rozwoju ma Twój biznes za granicą? Poznaj krajowe programy, które wspierają rodzime marki
Wydarzenia
Żurek, bigos, gęś czy kaczka – w lokalach w całym kraju rusza Tydzień Kuchni Polskiej
Materiał Promocyjny
Naukowa Fundacja Polpharmy ogłasza start XXIII edycji Konkursu o Grant Fundacji
Wydarzenia
#RZECZo...: Powiedzieli nam