Na Białołęce kupiłam mieszkanie, jeszcze się nie zameldowałam, dlatego chciałam wpisać się do rejestru wyborców, by w eurowyborach zagłosować w Warszawie. Ale urzędnicy twierdzili, że termin na wpis już minął – mówi Renata Kindler, nauczycielka zameldowana w województwie łódzkim.
Najpierw zgłosiła się do urzędu na Targówku, tu miała najbliżej. Od trzech kolejnych urzędników usłyszała, że termin na wpis minął 28 maja. – Nie pomogło przekonywanie, że sprawdzałam w przepisach i wiem, iż mogę to zrobić w każdej chwili. Odeszłam z kwitkiem – opowiada.
Spróbowała więc na Białołęce. Ale tam było jeszcze gorzej.
– Urzędniczki w Wydziale Obsługi Mieszkańców też pogubiły się w przepisach, próbowały mnie zbyć. Ale się nie dałam. Zdenerwowałam się jednak, gdy kobieta przyjmująca wniosek zażądała ode mnie potwierdzenia, że na pewno przebywam w Warszawie. Chciała zobaczyć akt notarialny mieszkania, zaczęła mnie straszyć wizytą policji – dodaje pani Renata.
[srodtytul]Ja taka nielotna [/srodtytul]