– Siedzieliśmy w ogródku piwnym w centrum miasta. Pojawiły się około godz. 18. Nie można było wytrzymać, tak cięły. Musieliśmy wejść do środka – opowiada Agata Smarowska.
– A u mnie koło Raszyna codziennie atakują po godz. 21. Nadlatuje chmara i nie ma wyjścia, trzeba się chować w domu – dodaje Paweł Jaroszyński.
– Cały dzień, dosłownie cały dzień gryzą – relacjonuje z kolei Marcin Barkowski, który ma działkę w Wildze.
Komarów jest w tym roku dużo, bo początek lata był bardzo wilgotny.
– A to sprzyja ich rozmnażaniu – mówi poseł, wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski, prof. nauk biologicznych. – Wylęgają się najczęściej w małych rozlewiskach, niewielkich zbiornikach wodnych, bagnach czy nawet kałużach.
Jak radzić sobie z natrętnymi owadami? Są różne sposoby. Jedną z najskuteczniejszych naturalnych metod wydaje się potraktowanie ich dymem. Można rozpalić świeczki, kadzidełka lub... postarać się o palących znajomych. Niektórzy twierdzą, że sposobem jest posmarowanie się olejkiem eukaliptusowym lub waniliowym. Kolejni zalecają jedzenie witaminy B. Inni polecają chemię.
– Aby odstraszyć komary, można użyć specjalnych aerozoli – mówi Monika Wąsowska z apteki Cefarm. – Po ukąszeniu można użyć maści. Bardzo popularny jest Fenistil, który działa łagodząco i antyhistaminowo. Polecamy również Entil, bezpieczny preparat wyciągający substancje jadowe.
Na szczęście w naszej strefie klimatycznej nie ma ryzyka przeniesienia przez komary groźnych chorób. W klimacie tropikalnym owady te mogą powodować wirusowe zapalenie mózgu, przenosić żółtą febrę, filariozę, dengę.
– I malarię, która jest prawdziwą plagą. Rocznie na tę chorobę umiera ok. miliona ludzi na świecie – dodaje Niesiołowski.
[link=http://www.zw.com.pl/artykul/1,385264_Bardzo_uciazliwe_samiczki_komara.html" "target=_blank]Czytaj w "Życiu Warszawy"[/link]