Chodzi o zbiorniki retencyjne, bo ta noc zredukowała do zera stworzone w ostatnich dniach rezerwy. Wojewoda powiedział w Radiu RMF, że zbiornik Klimkówka zrzuca tyle, ile wpływa do niego wody, a „w Dobczycach trzeba wykłócać się o każde 20 metrów sześciennych na sekundę. Rezerwa jest liczona na godziny”.
To woda zrzucana z Klimkówki na Ropie zalewa okolice Gorlic. Niektóre domy są już tam po okna w wodzie. Ewakuowano mieszkańców Klęczan. W Muszynie ewakuowano 40 osób z osiedla Folwark, kolejne ewakuacje są przygotowywane. Tuchów, Rzepiennik Strzyżewski, Ciężkowice, Muszyna i okolice Gorlic są także trudno dostępne, bo zamknięto podtopione drogi dojazdowe do tych miejscowości.
Na drodze nr 7 w Słomnikach woda przelewa się przez jezdnię, w Tenczynie z powodu osunięcia drogi obowiązuje ruch wahadłowy, zalana jest też obwodnica Biecza. Droga do granicy Piwniczna-Podolik – jest zamknięta.
[srodtytul]Podmyte tory, alarmy powodziowe[/srodtytul]
Takich utrudnień jest więcej. Poprawia się natomiast sytuacja w Kłodnem. Najgroźniejsze osuwisko zatrzymało się, a 70 mieszkańców przenocuje już we własnych w domach.