Reklama
Rozwiń
Reklama

Kultury nie zmienię

Rozmowa: Bert van Marwijk, trener reprezentacji Holandii

Publikacja: 06.07.2010 01:49

Kultury nie zmienię

Foto: AFP

[b]Rz: Mecz Holandii z Urugwajem zapowiada się jak starcie taktyki z pasją. Nie boi się pan?[/b]

Bert van Marwijk: Zamierzamy sobie z tą pasją poradzić, ale nie powiem teraz, w jaki sposób. Mam wielki szacunek dla Urugwaju, nie znalazł się w półfinale przypadkiem. W trakcie rozgrywek grupowych pokazywałem mojej drużynie mecze Urugwajczyków jako przykład poświęcenia, walki do ostatniej minuty i wielkiej wiary w zwycięstwo. Nasz najbliższy rywal jest bardzo groźny, my mamy swoją kulturę gry, której nie da się zmienić, ale staramy się brać od innych to, co najlepsze. Przyjechaliśmy tu po puchar, tylko on da nam szczęście.

[b]Po ćwierćfinale z Brazylią kilku piłkarzy narzekało. Czy wszyscy są zdrowi?[/b]

Tak, największe obawy dotyczyły Robina van Persiego, który stracił pół sezonu w Arsenalu na leczeniu kontuzji. Tym razem miał uraz ręki, ale okazał się on niegroźny. Dla mnie to świetna informacja, Robin jest jednym z najlepszych piłkarzy na tej planecie, a w ostatnim meczu z Brazylią grał świetnie, wiem ile jest w stanie dać zespołowi.

[b]Ma pan w drużynie kogoś, kto ma w sobie tyle pasji, co piłkarze Urugwaju?[/b]

Reklama
Reklama

Wszyscy moi piłkarze mają pasję wygrywania. Nauczyliśmy się grać tak pięknie, na ile pozwala nam przeciwnik, piękna gra nadal daje nam radość, ale wolimy zostać smutnymi mistrzami świata, niż znowu pożegnać się za wcześnie. Ale jeśli pytanie dotyczy piłkarza, na którego inni mogą spojrzeć w trudnym momencie, to kimś takim na pewno jest Dirk Kuyt. Zaczynam od niego ustalanie składu. To dla nas bardzo ważny zawodnik nie tylko dzięki swoim umiejętnościom. Wiem, że w trudnym momencie będzie tak ciężko pracował, że zainspiruje innych, da im sygnał do walki. Kuyt gra z entuzjazmem, jest wszędzie i bardzo dużo potrafi.

[b]To prawda, że na ostatnim treningu ćwiczyliście rzuty karne?[/b]

Nie, holenderscy piłkarze nie muszą specjalnie ćwiczyć rzutów karnych. Przez dwa lata treningów i rozmów wypracowaliśmy zarówno nasz styl na boisku, jak i pewność siebie. Dla niektórych to arogancja, ale według mnie nigdy nie wygra się mistrzostw świata bez pewności, że można tego dokonać.

[b]Wygląda pan na kogoś, kto nigdy się nie denerwuje. Krzyczy pan czasami w szatni?[/b]

Oj, czasami jest dużo gorzej – bardzo się denerwuję, gestykuluję, kopię w reklamy. Ale nie na boisku, nie w trakcie meczu. Piłkarze nie mogą zobaczyć, że jestem tak bezradny, że muszę się denerwować. Pokazuję spokój, bo w nich wierzę i wiem, że są w stanie odwrócić losy meczu, który nam się nie układa. Co innego w szatni, tam czasami muszę kimś wstrząsnąć, kogoś obudzić.

[b]Zdobywając mistrzostwo świata może pan osiągnąć więcej niż Rinus Michels czy Ernst Happel z reprezentacją Holandii w latach 70. Jakie to uczucie?[/b]

Reklama
Reklama

Nie przyjechałem tu, żeby zabrać sławę tak wielkim trenerom. Na razie doszedłem do półfinału, nie będę rozmawiał ani o finale, ani tym bardziej o świętowaniu mistrzostwa. Poza tym ciągle się uczę, podpatruję, jak gra Barcelona czy reprezentacja Hiszpanii, bo według mnie nie ma obecnie ładniejszego futbolu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama