[b]Karty dla rodzin wielodzietnych oferujące bezpłatne przejazdy komunikacją miejską oraz zniżki na kino, teatr czy basen są już dostępne w wielu polskich miastach. Przydadzą się?[/b]
[b]Małgorzata Bednarek:[/b] Bardzo. W Łodzi, gdzie działa nasze Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych, od kilku lat korzystamy z bezpłatnych biletów na komunikację miejską. Dzięki nim dzieci mogą dojeżdżać do szkoły i na zajęcia pozalekcyjne cały rok oraz w trakcie wakacji. W sytuacji, gdy ośmioro moich dzieci chodzi do szkoły, miesięcznie musiałabym wydać na to ponad 300 zł.
[b] Ile ma pani dzieci?[/b]
Mamy z mężem 12 dzieci. Własnych, nieadoptowanych.
[b]Musicie budzić zdziwienie, spacerując po parku?[/b]
Dzięki dzieciom nasza rodzina rzeczywiście nie jest anonimowa. Ale rzadko wychodzimy razem w 14 osób, zazwyczaj tylko w weekendy albo święta. Mamy dorastające dzieci, które dużo czasu spędzają samodzielnie, mają kolegów i koleżanki, zajęcia pozalekcyjne.
[b]Rodziny wielodzietne często kojarzone są z patologiami społecznymi.[/b]
Znam koło setki rodzin wielodzietnych. Żadna z nich nie jest patologiczna. Nie mylmy biedy z patologią.
[b]Rodzicom pewnie nie starcza czasu, aby wszystkimi się porządnie zająć?[/b]
Nie rozumiem tego stereotypu. Od 20 lat nie pracuję zawodowo i wychowuję dzieci. Jak mogłabym im nie poświęcać czasu? Tak zorganizowałam sobie dzień, by posprzątać i ugotować posiłek, gdy są w szkole, a po ich powrocie mieć czas, aby z nimi porozmawiać. Częściej widzę jedynaków, którzy wciąż gdzieś są podrzucani albo spędzają w przedszkolu większą część dnia, bo ich oboje rodzice pracują zawodowo.
[b]Kobiety z rodzin wielodzietnych twierdzą, że nie zawsze jest tak różowo. Nieraz przychodzi frustracja, zmęczenie, brakuje pieniędzy.[/b]
Bo życie rodzinne nie jest jak kolorowa reklama w gazecie. Są problemy, ale one zawsze czegoś uczą. Z każdym kolejnym dzieckiem człowiek mniej się boi, widzi, że może sobie poradzić. Dałam wiele dzieciom, ale więcej od nich dostałam. I nie mówię tu o sprawach materialnych. Poza tym całe społeczeństwo korzysta później z takich rodzin.
[b]W jaki sposób?[/b]
Bez nich społeczeństwo nie przetrwa. Mamy w Polsce średnio 1,3 dziecka na kobietę – to poniżej współczynnika zastępowalności pokoleń. Jeśli każde z moich dzieci będzie miało dwójkę własnych, to damy społeczeństwu 24 osoby. Będą pracować na emerytury nas wszystkich.
[i]rozmawiała Monika Gębala[/i]