Dotychczas sprzedano około 80 tysięcy egzemplarzy dwóch książek napisanych przez Mariana Zacharskiego, emerytowanego oficera polskiego wywiadu – dowiedziała się „Rz".
Jak wynika z danych oficyny Zysk i S-ka, wydawcy tych publikacji, pierwszy tom wspomnień, który do księgarń trafił w maju 2009 r., „Nazywam się Zacharski. Marian Zacharski: Wbrew regułom", rozszedł się w 40 tysiącach egzemplarzy. Podobny sukces odniósł wydany rok później, w maju 2010 r., drugi tom „Rosyjska ruletka".
– Jeśli są to prawdziwe dane, to jest to absolutna rewelacja – ocenia w rozmowie z „Rz" Paweł Szwed, redaktor naczelny Świata Książki. – O dużym sukcesie można byłoby już mówić, gdyby książka sprzedała się w 20 tysiącach egzemplarzy – podkreśla.
Nie ma się więc co dziwić, że wydawnictwo Zysk i S-ka planuje wydać w maju 2011 r. kolejną książkę Zacharskiego.
– Będzie opisywała historię asa polskiego wywiadu Jerzego Sosnowskiego – zapowiada „Rz" Adam Drzewucki z wydawnictwa Zysk i S-ka.
Zachęceni sukcesem kolegi swoje wspomnienia chcą wydać kolejni oficerowie polskich służb. Czy księgarskim przebojem może się okazać książka gen. Gromosława Czempińskiego, byłego szefa Urzędu Ochrony Państwa?
– Na razie spokojnie piszę – mówi „Rz" gen. Czempiński.
Trzecia książka asa wywiadu ma się ukazać w maju
Zaznacza, że rzecz będzie raczej w konwencji wspomnień, ale nie chce zdradzać żadnych szczegółów. Przyznaje, że inspiracją były dla niego książki Zacharskiego.
– Wielu moich znajomych przeczytało ją tylko dlatego, że napisał trochę o mnie. Zaczęli mnie więc przekonywać, bym wydał swoją książkę. Wreszcie się zdecydowałem – podkreśla były szef UOP.
Czy książki byłych oficerów służb mogą się stać wydawniczymi hitami?
– Jeśli będą zawierać sensacje, to mogą się dobrze sprzedawać. Jednak dziś, nawet jeśli opisuje się istotne kwestie agenturalne, to już tak nie działa na czytelnika – uważa Paweł Szwed.
Przeciwnikiem pisania wspomnień przez ludzi służb jest gen. Marek Dukaczewski, były szef WSI.
– Tak jak lekarze nie mówią o swoich pacjentach, tak ludzie służb nie powinni pisać o swojej pracy – mówi „Rz". – Byłoby źle, gdyby książka gen. Czempińskiego ukazywała opinii publicznej rzeczy, które nie powinny być publikowane – zaznacza. Podkreśla, że sam nie planuje pisania wspomnień.