Teren Warszawskiego Ośrodka Wypoczynkowego Wisła przy Namysłowskiej to ładnych kilka hektarów. W budynku zadbany kryty basen, na zewnątrz nieczynny odkryty brodzik ze zjeżdżalnią, niszczejące grzybki prysznice i zarastająca trawą niecka 25-metrowego basenu.
Postępującej dewastacji towarzyszy parcelowanie ośrodka. Część zajął parking, kolejną bazar, a jeszcze inną giełda spożywcza Namysłowska.
– Dzięki opłatom za giełdę ceny naszych biletów na basen kryty są stosunkowo niskie. Wynoszą tylko 4 i 6 zł – tłumaczy Wiesław Kapiński, kierownik ośrodka przy Namysłowskiej.
Mieszkańcy pytają jednak, dlaczego właściciel pozwala popadać w ruinę pięknemu kiedyś obiektowi? – Przecież można go wyremontować, jak zrobiono to ostatnio z kompleksem na Szczęśliwicach czy Moczydle? Dlaczego miasto inwestuje tylko w obiekty na lewym brzegu, a lekceważy Pragę? – denerwują się mieszkańcy i radni. Odpowiedź urzędników jest jedna – brak pieniędzy.
Są projekty, nie ma kasy
– Musieliśmy zamknąć ten basen w 2007 roku, bo niecka jest pęknięta i wymaga remontu. Konieczna jest też wymiana instalacji uzdatniania wody – tłumaczy Kapiński. – Mamy gotowy projekt zmian. Widzielibyśmy tu też pole namiotowe i park dla camperów, ale nie mamy na to środków.
Potrzeba co najmniej 2,5 mln zł. To w 10-miliardowym budżecie miasta nie jest kwota zawrotna, ale baseny na Pradze to nie priorytet. – Zwracaliśmy się o te pieniądze do ratusza. Był plan, by zorganizować tu bazę na Euro 2012, ale niestety nie weszło to do budżetu. Albo zabrakło środków, albo ktoś uznał, że inne cele są ważniejsze – ocenia Andrzej Kern, wiceszef WOW.
– Niestety pieniędzy nie wystarczy na wszystko i również nad tym ubolewam – rozkłada ręce szef Biura Sportu w ratuszu Wiesław Wilczyński. – Mamy gotowe projekty rewitalizacji kilku obiektów sportowych i wszędzie problem jest ten sam – brak funduszy. Tak jest np. z Hutnikiem czy Stegnami. Jeśli tylko pojawią się środki, czy od inwestorów prywatnych, czy z budżetu, możemy budować.
Lewy brzeg ma łatwiej
Ten sam właściciel – WOW Wisła – jednak znalazł pieniądze na zbudowanie basenu odkrytego z wielką zjeżdżalnią oraz kompleksu trzech brodzików przy Inflanckiej. Dlaczego nie można było zainwestować w infrastrukturę praską, gdzie basen odkryty już był? Zarządca odpowiada: – Bo jest dużo starsza niż ta w Śródmieściu. Zużyła się.
Półtora roku temu zamknięty został basen Polonez przy Łabiszyńskiej. Dopiero niedawno znalazło się 9 mln zł na remont.
Basen przy Jagiellońskiej też się sypie. Od 1 lipca ma być zamknięty. Czy Rada Warszawy wygospodaruje ponad 5 mln zł na remont, okaże się w czwartek. Szczęście miała Ochota. Wyremontowane za ponad 7 mln zł odkryte baseny (nomen omen) na Szczęśliwicach zapraszają już amatorów kąpieli.
– Absolutnie nie jest tak, że myślimy tylko o obiektach sportowych na lewym brzegu – zaprzecza jednak Wiesław Wilczyński. – Tylko na Pradze-Północ powstały dwa boiska i lodowisko.
A w całym mieście w ciągu czterech lat wydaliśmy na inwestycje sportowe 1,2 mld zł – podkreśla.
A baseny? – Baseny na Pradze rzeczywiście mają pecha – przyznaje dyrektor.
Deweloperzy ugryzą?
Uzasadnione są też obawy mieszkańców, że tereny przy Namysłowskiej mogą zostać przejęte przez deweloperów. W przygotowywanym miejscowym planie zagospodarowania część obecnych terenów rekreacyjnych ma być przeznaczona pod zabudowę mieszkaniową.
– Oprotestujemy tę część planu. Mam nadzieję, że uda się uratować cały rejon dla rekreacji – deklaruje dyrektor Wiesław Wilczyński.
Czytaj w życiuwarszawy.pl