Reklama

Antoni Macierewicz i jego teorie o katastrofie

Wyciek paliwa, wybuch, awaria, wstrząsy – tak poseł PiS mówił o przyczynach katastrofy smoleńskiej

Publikacja: 03.08.2011 20:56

Antoni Macierewicz i jego teorie o katastrofie

Foto: ROL

– Do katastrofy nie doszło na skutek uderzenia w ziemię, katastrofa była spowodowana wyłączeniem zasilania tego samolotu kilkanaście metrów nad ziemią – podkreślał podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej Antoni Macierewicz (PiS), szef parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską.

Dzień wcześniej w rozmowie z radiem TOK FM zasugerował, że raport komisji Jerzego Millera był tłumaczony nie z polskiego na rosyjski, ale odwrotnie. – Świadczą o tym daty na raporcie. Data 1 lipca znajduje się na wersji rosyjskiej, a 25 lipca na wersji polskiej – mówił.

– Data znajdująca się na tłumaczeniu rosyjskim to data przekazania raportu do tłumaczenia – wyjaśnia Małgorzata Woźniak, rzeczniczka MSWiA.

"Śmiertelna pułapka"

Powołanie Macierewicza w lipcu 2010 r. na szefa parlamentarnego zespołu badającego katastrofę smoleńską to jego wielki powrót po prawie trzech latach medialnego niebytu. Odtąd regularnie występuje w mediach, przedstawiając kolejne tezy dotyczące wypadku Tu-154.

Już w dniu powołania na szefa zespołu Macierewicz nazwał katastrofę smoleńską "zbrodnią". – Nie mam wątpliwości, że w trakcie tych wydarzeń (związanych z organizacją lotu tupolewa – red.) mieliśmy do czynienia także z takimi, które zasługują na to miano – tłumaczył.

Reklama
Reklama

Mocnych słów użył też w  styczniu, gdy do zespołu dotarły ekspertyzy m.in. o pracy wieży kontroli lotów. – Do końca kwietnia rząd dysponował pełnym materiałem dowodowym pokazującym, jak na rozkaz centrali moskiewskiej ten samolot był naprowadzany na śmierć, a mimo to milczał – oskarżał.

W czerwcu, podczas prezentacji białej księgi przygotowanej przez zespół, powtórzył, że tupolew z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie znalazł się w "śmiertelnej pułapce", i dodał, że błędne naprowadzanie na pas startowy było spowodowane naciskami "ważnych czynników w Moskwie".

Co według Macierewicza było bezpośrednią przyczyną katastrofy? W ciągu kilkunastu miesięcy przedstawił kilka wersji. Pierwsza to wyciek paliwa. – Przed wylotem samolotu Tu-154M 10 kwietnia wykryto wyciek ze środkowego silnika, o którym nie powiadomiono pilotów – mówił w sierpniu 2010 r.

Jak zeznał później mechanik z 36. specpułku, ów "wyciek" był po prostu kałużą brudnej wody powstałą po umyciu samolotu.

Kolejna teza: tajemniczy wybuch. "Istnieją rosyjscy świadkowie wskazujący, że przed  upadkiem Tu-154M doszło do niewyjaśnionej awarii, czego objawem był wielki, oślepiający błysk" – napisano latem 2010 r. w oświadczeniu zespołu.

W kwietniu w rozmowie z "Gazetą Polską" Macierewicz sugerował, że niszczenie wraku przez Rosjan ma ukryć, iż doszło do eksplozji na pokładzie. – Coraz więcej wskazuje na to, że Tu-154 uległ zniszczeniu w  powietrzu, jeszcze przed zetknięciem się z gruntem – stwierdził.

Reklama
Reklama

W białej księdze o wybuchu nie wspomniano. Podczas jej prezentacji Macierewicz mówił, że przyczyną tragedii mogła być awaria wszystkich urządzeń, gdy samolot znajdował się 15 m nad  ziemią. Według prokuratury wojskowej do awarii doszło  2 sekundy przed katastrofą.

Ostatnio poseł przytoczył opinię prof. Kazimierza Nowaczyka z Uniwersytetu Maryland, który uznał, iż przyczyną katastrofy było nie uderzenie o brzozę, ale "dwa wielkie wstrząsy".

Macierewicza zastanawia też brak ekip telewizyjnych filmujących odlot prezydenta z Warszawy i przylot na lotnisko Siewiernyj. Stwierdził, że nie zdarzyło się to od czasów Gomułki. I zasugerował, że ktoś podjął decyzję, by dziennikarzy w takim momencie nie było.

Opinie posłów

– Gdyby nie tytaniczna praca Antoniego Macierewicza i jego zespołu, to mielibyśmy dzisiaj polityczną sieczkę serwowaną nam przez ministra Millera czy Donalda Tuska współodpowiedzialnych za doprowadzenie do katastrofy – przekonuje Joachim Brudziński, poseł PiS.

Innego zdania jest Marek Biernacki, poseł PO: – Macierewicz robi wokół siebie bardzo dużo szumu, ogłaszając kolejne spektakularne tezy, które później nie znajdują odzwierciedlenia w faktach. Taki polityczny piar, który służy jemu samemu, a nie wyjaśnieniu katastrofy.

– Bardzo skrajne i niekiedy mocno na wyrost teorie Macierewicza szkodzą wyjaśnieniu przyczyn katastrofy. A szkoda, bo ja wciąż chciałbym poznać prawdę – ocenia Eugeniusz Kłopotek z PSL. Zastrzega jednak, że prac zespołu nie należy dezawuować. – Wiele rzeczy, które zespół wskazał jako pierwszy, się potwierdziło, np. brak rosyjskiego nawigatora czy błędy rosyjskich kontrolerów – przypomina.

Reklama
Reklama

Z Antonim Macierewiczem nie udało nam się wczoraj porozmawiać. Najpierw poprosił o telefon po południu, tłumacząc, że ma konferencję prasową. Później powiedział, żeby zadzwonić "za pięć minut", i już  nie odebrał telefonu.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama