Szymon Hołownia w Warszawie podsumował swoją kampanię prezydencką. Podziękował małżonce, która jako pierwsza dowiedziała się o jego planach.

- Na początku byliśmy my, dwie osoby, rodzina, bliscy ludzie, którzy zaczynają troszczyć się o to, co najważniejsze. Później dołączyli do nas kolejni. Jestem radośnie zdumiony, jak szybko nam to poszło - mówił Hołownia. 

- Powstał ruch, który już dzisiaj łączy 15 tys. ludzi - dodał. - Wiecie dlaczego się da? Bo umiemy, bo potrafimy, bo warto, bo nam się chce - kontynuował.

- Powiem coś, w co wielu boi się uwierzyć. Polska wychodząca z marazmu prezydentury Andrzeja Dudy jest możliwa. Polska wolna od wojny polsko-polskiej jest możliwa - mówił Hołownia.

- W niedzielę nie będzie plebiscytu popularności. To nie będzie show, w którym wybieramy przyjemniejszego albo ładniejszego. To dołożeniu cegły do gmachu, który będzie imponujący i da schronienie, będzie domem. To moje zobowiązanie wobec was - kontynuował.

- Zrobię wszystko, by nasze plany i marzenia wprowadzić w życie - zadeklarował.