Państwowy rosyjski bank Sbierbank nie rezygnuje z planów wejścia w sektor bankowy w Polsce. Z ustaleń „Rz" wynika, że 28 listopada 2011 r. Rosjanie zwrócili się do Komisji Nadzoru Finansowego z prośbą o spotkanie, na którym mogliby m.in. przedstawić szczegółowo swoje plany. Wcześniej informowali o nich Komisję na piśmie we wrześniu ub.r. To właśnie KNF będzie udzielać Rosjanom zgody na rozpoczęcie działalności.

Na razie jednak do spotkania nie doszło. Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF, zasłaniając się tajemnicą służbową, nie chce odpowiedzieć na pytanie, czy i ewentualnie kiedy może do niego dojść.

Z nieoficjalnych informacji „Rz" wynika, że z podjęciem decyzji Komisja czeka na rekomendację Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Prośbę o opinię w tej sprawie skierowała do gen. Krzysztofa Bondaryka 12 grudnia ub.r.

– Sprawa wejścia Rosjan do Polski budzi kontrowersje, dlatego Komisja dba o pełną transparentność i współpracę ze służbami, aby uniknąć jakichkolwiek zarzutów – tłumaczy „Rz" osoba z KNF.

Od dwóch lat działa w Polsce przedstawicielstwo kontrolowanego przez Rosjan banku

Sama ABW sprawy nie komentuje i nie ujawnia, kiedy udzieli odpowiedzi.

Strategia Sbierbanku, podobnie jak innych państwowych przedsiębiorstw, jest uważana za element polityki Kremla. Zakłada ekspansję w kluczowych dla Rosji krajach byłego Związku Radzieckiego oraz Europy Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce. Sam prezes banku German Gref cieszy się zaufaniem duetu od lat rządzącego Rosją: prezydenta Dmitrija Miedwiediewa i premiera Władimira Putina.

O planach podboju polskiego sektora bankowego przez Sbierbank zaczęto mówić oficjalnie w 2011 r. Wówczas ujawniono, że bank chciałby przejąć m.in. Millennium Banku i Alior Banku. W tym celu Rosjanie wynajęli kancelarię prawną, zagraniczny bank inwestycyjny i agencję PR.

– Polska nie jest jedynym krajem, w którym pojawiły się wątpliwości dotyczące wejścia rosyjskiego kapitału. Podobnie było w Niemczech czy Wielkiej Brytanii – mówi „Rz" Andrzej Barcikowski, były szef ABW, obecnie dyrektor w Narodowym Banku Polskim. Podkreśla, że podjęcie decyzji w tej sprawie wymaga rzetelnej analizy.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Sbierbank działa jednak dwutorowo. Zabiega w KNF o  oficjalne rozpoczęcie działalności, ale jest już obecny w Polsce. Pod koniec 2009 r. za około

280 mln dol. kupił czołowy białoruski bank, OAO BPS-Bank, który od grudnia 2003 r. posiada przedstawicielstwo w Polsce.

Zgodnie z prawem bankowym takie przedstawicielstwo nie prowadzi działalności finansowej, ale np. dba o „załatwianie w polskich urzędach i instytucjach spraw zleconych przedstawicielstwu przez bank" oraz działa" w zakresie reklamy i promocji banku".

– Pośredniczymy też w kontaktach między polskimi a białoruskimi firmami – wyjaśnia w rozmowie z „Rz" Franc Downar, szef polskiego przedstawicielstwa OAO BPS-Sbierbank, wcześniej radca handlowy ambasady Białorusi w Warszawie. Podkreśla, że po przejęciu białoruskiego banku przez Sbierbank pośrednictwo rozszerzyło zakres działalności  na inne kraje wschodniej Europy, m.in. Rosję i Ukrainę.

Przyznaje, że przez ostatnie dwa lata Sbierbank nie prowadził przez przedstawicielstwo białoruskiego banku żadnych operacji. Podkreśla, że Rosjanie pytali tylko o kwestie techniczne, związane m.in. z rozpoczęciem działalności w Polsce.

Informacji o faktycznej działalności próżno szukać w KNF. Przepisy prawa nie dają Komisji narzędzi do skutecznej kontroli przedstawicielstw. Prawo bankowe nie nakłada nawet obowiązku sprawozdawczości.

– KNF pozyskuje od przedstawicielstw półroczne skrócone informacje dotyczące finansów (rachunek wpływów i wydatków oraz wykaz środków trwałych w dyspozycji przedstawicielstwa) oraz zatrudnienia – wylicza Dajnowicz.

Oficjalnie Rosjanie poinformowali KNF o przejęciu BPS-Banku kilka miesięcy po transakcji – 11 marca 2010 r. Zmienili też nazwę na BPS-Sbierbank.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: p.nisztor@rp.pl