Reklama

„Owoce z Madrytu”, czyli cisza znów fikcją

Internauci znów pokazali, że za nic mają przepisy zakazujące w dniu wyborów informowania o przeciekach z wyników.

Aktualizacja: 16.11.2014 21:46 Publikacja: 16.11.2014 21:00

„Owoce z Madrytu”, czyli cisza znów fikcją

Foto: Fotorzepa/Michał Walczak

Cisza wyborcza obowiązuje w Polsce od 1991 r. Mimo to w trakcie każdych wyborów występują setki incydentów związanych z jej łamaniem. Nie inaczej było w przypadku niedzielnej elekcji samorządowej.

Od północy w niedzielę do wczesnych godzin porannych policja odnotowała 137 naruszeń, a z każdą godziną ta liczba rosła. Większość przypadków polegała na zrywaniu lub wieszaniu nowych plakatów. W Opolu za takie działania zatrzymano pięć osób. Były jednak poważniejsze incydenty. W sobotę w Żywcu lokalna telewizja wyemitowała spot burmistrza tego miasta.

Wszystkimi zgłoszonymi nieprawidłowościami zajmuje się policja. Państwowa Komisja Wyborcza w specjalnym oświadczeniu stwierdziła, że nie ma instrumentów prawnych pozwalających reagować na przypadki łamania ciszy.

W internecie cisza niemal nie istnieje, a PKW ani służby policyjne nie są w stanie nic zrobić. W wielu przypadkach użytkownicy Twittera informowali swoich kandydatów o oddaniu na nich głosu. Ale najdobitniejszym przykładem, jak nieżyciowe są przepisy o ciszy wyborczej, są tzw. doniesienia z bazaru.

Za publikację przecieków z sondaży wyborczych grozi grzywna nawet do miliona złotych. Internauci od kilku lat uciekają się więc do aluzji. Najpopularniejsze jest nazewnictwo rodem z targu warzywnego, gdzie każdy plon łatwo połączyć z daną partią, a cenę towaru z wynikiem wyborczym.

Reklama
Reklama

I tak od późnego popołudnia na Twitterze pojawiły się pierwsze „ceny". „Ogórki 11, buraki 10, przetwory 38, owoce z Madrytu 32" – mogliśmy przeczytać w jednym z wpisów, a inny użytkownik pisał, że między godziną 12 a 13 „pistacje jako produkt luksusowy były droższe od pomidorów o około siedem złotych".

Mimo to trudno przekładać te doniesienia na realne wyniki wyborów. Przecieki z „giełdy towarowej" rzadko zawierają informacje o godzinach, z których pochodzą, czy miejscach. A to w przypadku wyborów samorządowych jest kluczowe. Wyniki ogólnokrajowe nie muszą odzwierciedlać bowiem tych z konkretnego regionu, powiatu czy gminy.

Innym problemem w identyfikacji konkretnych partii może być wielość towarów im przypisywanych. PO opisuje się często jako pomarańcze, pomidory czy przetwory, a PiS jako pistacje, paprykę czy wspomniane (nowość w tym roku) owoce z Madrytu. To sprawia, że mniej zainteresowani polityką internauci nie zawsze się orientowali, o jakie partie chodzi. Wątpliwości dotyczyły np. tego, czy patisony to PO czy PiS.

W czasie ciszy wyborczej zabroniona jest jakakolwiek forma agitacji. Zakaz obejmuje wszelkie wystąpienia polityczne, manifestacje, występy polityków w mediach, publikacje o kandydatach czy naklejanie plakatów. Zabronione jest także publikowanie sondaży wyborczych.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama