Z kraju dochodziły w niedzielę liczne informacje o nieprawidłowościach. W co najmniej kilkudziesięciu komisjach wyborcy otrzymali niewłaściwe karty do głosowania.
W Raciborzu do dwóch komisji dostarczono błędne karty i przez kilka godzin mieszkańcy głosowali na kandydatów z innego okręgu. – Drukarnia źle oznaczyła dwie partie materiałów i stąd ta pomyłka, a komisje źle sprawdziły w sobotę dostarczone karty – mówi Wojciech Litewka, dyrektor katowickiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego (KBW).
Z jego danych wynika, że w jednej z raciborskich komisji na błędnych kartach zagłosowało 188 osób, a w drugiej 200. – Gdy sprawa wyszła na jaw, przerwaliśmy pracę komisji, by dostarczyć prawidłowe karty – mówi dyr. Litewka.
Złe karty do wyboru radnych powiatowych trafiły też do komisji w Będzinie i Czeladzi na Śląsku. Te z pierwszego miasta trafiły do drugiego z nich i vice versa. – Nie wiadomo, ile błędnych zostało wykorzystanych.
Nieprawidłowe karty wydawano też w województwie kujawsko-pomorskim. – Na kartach kandydatów do sejmiku brakowało jednej listy. Takie sygnały dostaliśmy z Mogilna i z samej Bydgoszczy – mówi Adam Dyla, dyrektor Krajowego Biura Wyborczego w tym mieście.
We Włocławku próbowano kupować głosy: po 10–20 zł. Skusiły się cztery osoby
Dodaje, że po tych sygnałach członkowie komisji wyborczych przed wydaniem kart dokładnie je ponownie sprawdzali, by uniknąć takiej sytuacji.
W co najmniej kilkunastu komisjach w całym kraju wyborcy otrzymywali karty do głosowania bez kandydatów PiS. Partia zgłosiła sprawę do Państwowej Komisji Wyborczej.
– Zewidencjonowaliśmy 11 takich przypadków – mówi „Rzeczpospolitej" pełnomocnik wyborczy PiS Krzysztof Sobolewski. Podaje, że chodziło o wybory do władz różnych szczebli. – Od rad gmin po sejmiki wojewódzkie. W niektórych przypadkach tych kart brakowało, w niektórych zamiast nich były wydrukowane podwójnie karty innych komitetów.
Według niego do takich nieprawidłowości doszło m.in. w Bydgoszczy, Kaliszu, Wrocławiu, Kołobrzegu i na warszawskiej Pradze.
Za pośrednictwem internetu o podobnych przypadkach informowali też działacze SLD, Twojego Ruchu i lokalnych komitetów wyborczych.
Podczas wyborów były też inne problemy. W Głogowie Małopolskim na Podkarpaciu zaginęła jedna paczka z 480 kartami do głosowania na burmistrza tego miasta.
Sprawa została zgłoszona policji. – Sprawdzamy, co się stało z tą paczką, kto miał dostęp do kart między 12 a 15 listopada – mówi Paweł Międlar, rzecznik podkarpackiej policji.
Zajmuje się ona także ogłoszeniem, jakie pojawiło się w internecie, o sprzedaży kart do głosowania. Ktoś oferował je po 5 zł. W ogłoszeniu był rzeszowski numer telefonu. – Należał do pewnej firmy z terenu naszego miasta, ale ona rok temu się go pozbyła. Wyjaśniamy sprawę – mówi kom. Międlar.
Policjanci z Włocławka zatrzymali mężczyznę podejrzanego o przekupywanie wyborców. Za oddanie głosu na wskazanego kandydata oferował od 10 do 20 zł. Skusiły się cztery osoby. Zostały zatrzymane razem z mężczyzną, który je przekupił.
W Płocku na Mazowszu policja zatrzymała dwóch mężczyzn, którzy mieli korumpować wyborców, a w Bogatyni na Dolnym Śląsku trzech.
W dwóch komisjach doszło do dramatycznych wydarzeń. W Zabrzu po oddaniu głosu zmarł 70-letni mężczyzna. Komisję przeniesiono do innego pomieszczenia w tym samym budynku.
Inny wyborca, 78-latek, zmarł w Siedliskach Drugich w Lubelskiem koło Chełma. Tam również przenoszono komisję.