Reklama

Trzecia próba zakończenia wojny

Ukraina: Prezydent Poroszenko wezwał do przerwania walk w Donbasie. Moskwa i separatyści stawiają warunki.

Aktualizacja: 09.12.2014 07:29 Publikacja: 09.12.2014 01:02

Rosyjski separatysta na Saur Mogile, wzgórzu, o które latem toczono zajadłe walki

Rosyjski separatysta na Saur Mogile, wzgórzu, o które latem toczono zajadłe walki

Foto: AFP, Eric Feferberg Eric Feferberg

Według kolejnego planu ukraińskiego prezydenta obie strony od wtorku w ciągu miesiąca powinny wycofać swoje oddziały „na linię określoną w mińskim protokole" – pod nadzorem obserwatorów OBWE. Wcześniej jednak, we wtorek, w stolicy Białorusi miałoby się odbyć spotkanie grupy trójstronnej, czyli przedstawicieli Ukrainy, Rosji (wraz z separatystami) pod egidą OBWE. Na trzecim spotkaniu w Mińsku ustalono by sposoby nadzorowania zawieszenia broni, które formalnie obowiązuje od 9 września, a od tego czasu zginęło w walkach prawie 1,5 tysiąca osób. Wtorek miałby się stać dniem ciszy artyleryjskiej na froncie.

Jeszcze w niedzielę Petro Poroszenko spotkał się ze szwajcarską dyplomatką z OBWE Heidi Tagliavini, która uczestniczyła w poprzednich mińskich rozmowach. Obecnie Tagliavini potwierdziła, że chce nadal działać w grupie trójstronnej. Ale nie wiadomo, co z innymi uczestnikami rozmów.

Problemy separatystów

Nawet przedstawiciele ukraińskiej armii – sfrustrowanej stratami, do jakich prowadzą kolejne rozejmy – zapowiedzieli, że będą przestrzegać „ciszy", ale tylko jeśli separatyści nie będą strzelać. W przeciwnym wypadku żołnierze natychmiast odpowiedzą. A decyzje o wycofywaniu wojsk będą podejmowane w zależności od aktywności separatystów.

Separatyści ze swej strony natychmiast zażądali, by spotkanie w Mińsku przeniesiono na późniejszy termin „ z powodu dużej ilości problemów, które należy rozwiązać". Prawdopodobnie chcą najpierw zakończyć wymianę w Donbasie rosyjskich żołnierzy, jak mówią w Kijowie: „martwych na żywych". W ciągu ostatniego tygodnia rosyjskie jednostki poniosły ogromne straty (szczególnie oddziały specjalne) i teraz przez Donbas ciągną kolumny ciężarówek wiozących żołnierzy z głębi Rosji. Obecność dużych transportów rosyjskich potwierdzają obserwatorzy OBWE.

Jednocześnie przedstawiciele separatystów zażądali od Kijowa, by przysłał na rozmowy w Mińsku „oficjalnych przedstawicieli, a przestał przysyłać emerytów" (chodzi o byłego prezydenta Leonida Kuczmę, który uczestniczył w poprzednich spotkaniach).

Reklama
Reklama

Manewry Putina

Ale Moskwa znajduje się pod presją Zachodu, by doszło znów do mińskich rozmów i przestano strzelać w Donbasie. Na spotkaniu na moskiewskim lotnisku Wnukowo prezydent Francji François Hollande powiedział Putinowi, że jeśli wznowiony rozejm się utrzyma, to będzie można przejść do dalszych rozmów o politycznym rozwiązaniu konfliktu. Ale jeśli w ciągu dwóch, trzech tygodni rozejm zostanie zerwany i znów będą ofiary walk, to „nastąpi odepchnięcie Rosji" (przez Zachód).

„Rozwiązanie polityczne" według obu polityków to powrót Donbasu w skład Ukrainy. Zachodnie media zaczynają nawet pisać o „zmianie polityki Kremla wobec Noworosji" (tak rosyjscy nacjonaliści nazywają tereny południowej i wschodniej Ukrainy). Według tygodnika „Spiegel" natowscy analitycy doszli do wniosku, że Putin chce zmniejszyć napięcie w Donbasie i wrócić do rozmów o federalizacji Ukrainy. A do tego konieczny jest powrót separatystycznych terytoriów pod władzę Kijowa.

Ale przywódcy separatystów już zdążyli odrzucić pomysły Putina, oświadczając, że „rozmowy o autonomii to zamknięty rozdział". Jeden z nich Andriej Purgin powiedział, że „związek polityczny z Kijowem jest już niemożliwy, możliwe są tylko unia celna i współpraca gospodarcza".

Jednak Kijów nie chce już finansować rosyjskich separatystów w Donbasie.

Opinia dla „Rz"

Konstantin Bondarenko politolog ukraiński związany z prorosyjską opozycją

Najważniejszym owocem spotkania grupy kontaktowej w Mińsku byłoby porozumienie dotyczące całkowitego zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy. W tym celu strony musiałyby zaproponować i zatwierdzić wyraźną koncepcję działań, której realizacja doprowadziłaby do stabilizacji sytuacji w całym regionie. Zapowiada się również wymiana jeńców na zasadzie „wszyscy za wszystkich". Prawdopodobnie strony mogą dojść do porozumienia w kwestii linii demarkacyjnej, którą od kilku miesięcy próbują wyznaczyć w obwodach donieckim i ługańskim. Teoretycznie może zapaść decyzja dotycząca ukraińskiej amnestii dla separatystów. Warto brać pod uwagę fakt, że Ukraina jest dziś zakładniczką w konflikcie między Rosją a Stanami Zjednoczonymi i to od nich w dużej mierze zależy, jak szybko dojdzie do pokoju w Donbasie. Dziś Moskwa nie wie, co ma robić z samozwańczymi republikami Donbasu. Kreml nie jest zainteresowany ani finansowo, ani politycznie przyłączeniem tych regionów do Rosji. Nie chce mieć przy swojej granicy niekontrolowanych terenów, na których kwitną bandytyzm, przemyt i bezprawie. Dlatego Rosja będzie nalegała, by Kijów przyznał autonomię Donbasowi w granicach Ukrainy. Trwająca tam od miesięcy katastrofa humanitarna wymaga natychmiastowych decyzji Kijowa. To właśnie od decyzji ukraińskich władz zależy, czy ten region powróci do normalnego życia. —not. ru.sz.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama