Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Pechową linią okazały się tym razem Turkish Airlines. To na pokładzie boeinga 777 tego przewoźnika lecącego z Istambułu do Sao Paulo znaleziono w poniedziałek w ubikacji coś, co mogło zostać uznane za ostrzeżenie zamachowca. Maszyna z 250 osobami na pokładzie natychmiast została skierowana do najbliższego lotniska w Casablance. A większość agencji prasowych i stacji telewizyjnych w trybie pilnym informowała o możliwej nowej tragedii w powietrzu.
– Przeprowadziliśmy dokładne poszukiwania, ostrzeżenie nie było prawdziwe – powiedział po paru godzinach rzecznik tureckich linii. Jednak kto pozostawił kartkę, nie wiadomo. Do podobnego incydentu w Turkish Airlines doszło także w niedzielę. Wtedy również znaleziono w toalecie samolotu lecącego z Istambułu do Tokio kartkę z napisem „C4 Cargo" (C4 to rodzaj materiału wybuchowego – red.).
– Atmosfera po samobójczej katastrofie samolotu Germanwings jest tak napięta, że linie lotnicze i pasażerowie reagują na wszelkie zagrożenia niezwykle nerwowo. Okazało się, że to cały system bezpieczeństwa jest nieszczelny – mówi „Daily Telegraph" Thabani Nkwanyanya, ekspert lotniczy. O panikę łatwo, bo w ostatnich latach transport lotniczy rozwinął się w wyjątkowym tempie. Każdego dnia w powietrze wznosi się przeszło 100 tys. samolotów z przynajmniej 10 mln pasażerów na pokładzie. Utrzymanie kontroli nad takim ruchem jest bardzo trudne.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: