Czytaj więcej:

Celiński podkreślił, że dokumenty świadczące o współpracy Lecha Wałęsy z SB w latach 1970-1976, opublikowane 22 lutego przez IPN, nie są niczym nowym dla osób, które "tworzyły Solidarność". - Jeśli chodzi o faktografię, także tych teczek, to myślę, że tacy ludzie jak ja, jak Jarosław Kaczyński, jak Krzysztof Wyszkowski, jak Bogdan Borusewicz i pewnie jeszcze kilka osób, które tworzyły "Solidarność", nie dostają teraz nowych informacji - tłumaczył.

 

Celiński przekonywał też, że rozliczeniem życia Wałęsy powinna być współczesna Polska, która "stała się normalnym, europejskim krajem po 350 latach fatalnej historii". - Fenomen roli Wałęsy lat 1980 i 1981 polegał na tym, że był on właściwie jedynym człowiekiem, który potrafił okiełznać ten wielki ruch narodowo-wyzwoleńczy - podkreślił.

 

Były opozycjonista ubolewał też nad tym, że "wielkie liczby małych ludzi weszły w 1989 rok z kompleksem, że nie byli w opozycji i zrobią wiele, by sprawę swojej nieobecności w opozycji przykryć, opluwając opozycjonistów".

22 lutego IPN opublikował dokumenty znalezione w domu wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku. Wśród nich jest zobowiązanie do współpracy z SB, pod którym widnieje podpis Lecha Wałęsy, a także materiały dokumentujące późniejszą współpracę z SB. Wałęsa podważa autentyczność tych dokumentów twierdząc, że zostały one sfałszowane.