Jerozolima, która obecnie jest podzielona na część wschodnią (palestyńską) i zachodnią (izraelską) jest uznawana przez Palestyńczyków i niemal cały świat arabski za historyczną stolicę palestyńskiego państwa (Arabowie nazywają miasto Al-Kuds - co oznacza dosłownie "święte miejsce"). Taki sam status - jako historyczna stolica państwa - miasto ma jednak dla Izraela. W związku ze sporem o status Jerozolimy administracyjną stolicą Izraela jest Tel-Awiw. 

6 grudnia 2017 roku Trump uznał Jerozolimę za stolicę Izraela i zapowiedział przeniesienie ambasady USA do tego miasto. Spotkało się to z protestami całego świata arabskiego, zostało także bardzo chłodno przyjęte przez inne państwa Zachodu. 21 grudnia ONZ potępił decyzję Waszyngtonu i wezwał do jej cofnięcia (Polska w tym głosowaniu wstrzymała się od głosu).

Donald Trump po uznaniu Jerozolimy za stolicę Izraela oświadczył, że kwestia Jerozolimy "nie znajduje się już na stole negocjacyjnym" grożąc przy tym cofnięciem pomocy humanitarnej dla Palestyny. Erekat w odpowiedzi, w specjalnym oświadczeniu napisał, że "ci, którzy mówią, ze Jerozolima nie znajduje się na stole negocjacyjnym, sami nie mają miejsca przy tym stole".   

"Nie będzie pokoju, jeśli wschodnia Jerozolima nie stanie się suwerenną stolicą Państwa Palestyńskiego" - podkreślił palestyński polityk.

Oświadczenie Erekata to reakcja na słowa Trumpa, który zagroził Palestyńczykom cofnięciem pomocy z USA, jeśli nie wrócą do negocjacji pokojowych stwierdzając jednocześnie, że Jerozolima nie jest już przedmiotem negocjacji.

Trump zapewnił jednocześnie, że ma "propozycję pokojową", która ma być "świetną propozycją dla Palestyńczyków".