W artykule w "Washington Post" 32-letni Ahmad Masud, syn byłego przywódcy mudżahedinów mówi, że członkowie afgańskiej armii, w tym niektórzy komandosi dołączyli do niego. Masud apeluje do Zachodu o pomoc.
"Mamy magazyny amunicji i broni, którą cierpliwie zbieraliśmy od czasów mojego ojca, ponieważ wiedzieliśmy, że ten dzień może nadejść" - napisał Masud dodając, że niektórzy z żołnierzy, którzy do niego dołączyli, przyszli z własną bronią.
"Jeśli dowódcy talibów podejmą ofensywę, natkną się na nasz zdecydowany opór" - zapewnił Masud.
Dolina Panczisziru położona na północ od Kabulu wciąż jest pełna wraków radzieckich pojazdów opancerzonych zniszczonych w czasie nieudanych prób jej zdobycia. Dolina stawiała też opór talibom w czasach, gdy rządzili oni Afganistanem w latach 1996-2001.
Ahmad Szach Masud zginął na kilka dni przed zamachami 11 września 2001 roku, które doprowadziły do interwencji USA w Afganistanie.
Na razie talibowie nie starali się wkroczyć do doliny.
Ahmad Masud twierdzi, że jego siły nie będą w stanie odeprzeć talibów bez pomocy Zachodu. Prosi o wsparcie logistyczne USA, Wielką Brytanię i Francję.
"Talibowie nie są tylko problemem Afganistanu. Pod rządami talibów Afganistan stanie się bazą radykalnych islamistów" - ostrzega Masud.