Pod koniec ubiegłego roku uznanie przez Donalda Trumpa Jerozolimy za stolicę Izraela doprowadziło do protestów w świecie arabskim. Miasto, podzielone na część izraelską i palestyńską, jest uważane za stolicę zarówno przez Izrael, jak i przez Palestyńczyków, którzy wierzą, że po ogłoszeniu niepodległości przez Palestynę to Jerozolima stanie się stolicą nowego państwa. W związku ze sporem o miasto większość państw świata utrzymujących relacje dyplomatyczne ma swoje ambasady w Tel Awiwie - miasto to pełni częściowo funkcję administracyjnej stolicy Izraela.
Teraz Jerozolimę za stolicę Izraela uznała opozycyjna, kanadyjska Partia Konserwatywna.
Centrum ds. Izraela i Spraw Żydowskich (CIJA) w Kanadzie pochwaliło konserwatystów za ich decyzję.
- Uznanie centralnej roli Jerozolimy dla Izraela i narodu żydowskiego nie powinno być przedmiotem partyjnych sporów. Zawsze utrzymywaliśmy, że Kanada i wszystkie partie polityczne w tym kraju, powinny formalnie uznać Jerozolimę za stolicę Izraela - oświadczył David J. Cape, przewodniczący CIJA.
Konserwatyści oprócz uznania Jerozolimy za stolicę Izraela przyjęli rezolucję nawołującą do przeniesienia ambasady Kanady do Jerozolimy.
W czerwcu 2018 lider Partii Konserwatywnej, Andrew Scheer wyraził na Twitterze poparcie dla Izraela w sporze tego kraju z Iranem.
"Kanada musi zawsze stać przy narodzie Izraela, gdy ten jest atakowany. Dziś zostali zaatakowani przez tweeta najwyższego przywódcy duchowego Iranu, Alego Chamenei, wzywającego do ludobójstwa" - napisał wówczas Scheer.