Według ministerstwa zdrowia Strefy Gazy cztery z sześciu ofiar zginęły, gdy znajdowały się w jednym z obozów rozlokowanych wzdłuż granicy Strefy Gazy, gdzie gromadzą się protestujący.

Izraelska armia informuje, że otworzyła ogień do grupy Palestyńczyków, którzy zniszczyli część ogrodzenia znajdującego się między Strefą Gazy a Izraelem, przeszli na stronę izraelską i zaczęli zbliżać się do stanowisk żołnierzy. Żaden izraelski żołnierz nie został ranny.

Według izraelskiej armii wzdłuż granicznego ogrodzenia zebrało się w piątek 14 tys. Palestyńczyków, którzy palili opony i rzucali kamieniami, koktajlami Mołotowa i granatami w żołnierzy stacjonujących po drugiej stronie ogrodzenia.

Od marca na granicy Izraela i Strefy Gazy trwają protesty. Protestujący domagają się zakończenia blokady Gazy rozpoczętej w 2007 roku po przejęciu władzy na tym terenie przez Hamas.

Lider Hamasu, Ismail Haniyeh, który wziął udział w piątkowych protestach powiedział, że "determinacja Palestyńczyków przełamie oblężenie" Strefy Gazy.

Od początku protestów zginęło w nich ok. 150 Palestyńczyków. W maju jednego dnia zginęło 60 osób - był to najkrwawszy dzień w Strefie Gazy od wojny izraelsko-palestyńskiej w 2014 roku.

Blokada ogranicza możliwość efektywnego zarządzania Strefą Gazy przez Hamas, uważany przez Izrael za organizację terrorystyczną. Hamas z kolei nie jest w stanie porozumieć się z władzami Autonomii Palestyńskiej i doprowadzić do powstania jednej, palestyńskiej władzy dla Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu.

Wieczorem AFP podała, że władze Izraela nakazały natychmiastowe wstrzymanie dostaw benzyny do Strefy Gazy.