Reklama
Rozwiń
Reklama

Atak na bastion talibów

Siły USA wspierane przez afgańską armię rozpoczęły wielką ofensywę

Aktualizacja: 13.02.2010 02:35 Publikacja: 13.02.2010 02:33

Komandosów przerzucono helikopterami do centrum (fot: Mardżah Brennan Linsley)

Komandosów przerzucono helikopterami do centrum (fot: Mardżah Brennan Linsley)

Foto: AP

Celem rozpoczętej w nocy z piątku na sobotę operacji jest zdobycie miasta Mardżah, głównego bastionów rebeliantów w prowincji Helmand. To stamtąd talibowie kierowali atakami na wojska ISAF, a także przemytem narkotyków, z którego finansują rebelię.

Jak poinformował jeden z dowódców talibów Qari Fazluddin, zamieszkanego przez 80 tys. ludzi miasta będzie bronić około 2 tysięcy bojowników. Afgańskie władze wzywały rebeliantów do złożenia broni, ci jednak zapowiadali, że będą walczyć do ostatniej kropli krwi. – Jesteśmy przygotowani – mówił rzecznik talibów.

Ofensywie nadano kryptonim “Musztarak”, co w języku Dari oznacza “razem”, aby pokazać rebeliantom, że przeciwko nim są nie tylko obce wojska, ale i Afgańczycy. W operacji bierze udział 5 tysięcy Amerykanów i 1,5 tysiąca żołnierzy afgańskiej armii. W piątek z samolotów rozrzucono ulotki z wezwaniem do cywilów, aby nie pomagali rebeliantom i nie udzielali im schronienia. Dowództwo USA specjalnie od tygodni nagłaśniało przygotowania do szturmu.

– Chodziło m.in. o to, aby uprzedzić cywilów i dać im szansę na opuszczenie miasta. Głównym czynnikiem, który wywołuje niechęć do wojsk zachodnich w Afganistanie, są bowiem ofiary wśród ludności cywilnej. Chodziło też o pokaz siły i skłonienie talibów do wycofania się z miasta – mówi “Rz” Kim Barker z Council on Foreign Relations w Waszyngtonie.

Pierwsze oddziały amerykańskich żołnierzy przetransportowano helikopterami prosto do centrum miasta. Wyposażeni w noktowizory komandosi mieli zlikwidować posterunki talibów i umożliwić szturm kolejnych jednostek.

Reklama
Reklama

To największa tego typu operacja, odkąd prezydent Barack Obama zapowiedział wysłanie do Afganistanu dodatkowych

30 tys. żołnierzy, gdzie jest już 118 tys. zachodnich wojsk. Zgodnie ze strategią głównodowodzącego wojskami USA w Afganistanie generała Stanley’a McChrystala po wyparciu talibów afgańskie władze wspierane przez Zachód mają rozpocząć odbudowę cywilnej infrastruktury i instytucji państwowych. – Głównym celem jest objęcie tych obszarów suwerenną władzą afgańskiego rządu – zapowiadał gubernator Mohammed Gubal Mangal.

– Szczerze mówiąc, nie wiem, co ta operacja ma spowodować. Wielu talibów zdążyło opuścić miasto i wrócą, aby prowadzić walkę partyzancką. Wiedzą, że są słabsi i unikają otwartej konfrontacji. Niestety coraz więcej przypomina to pobyt wojsk radzieckich w Afganistanie, które kontrolowały miasta, ale przegrały wojnę, bo nie panowały poza nimi – mówi Barker.

Prezydent Hamid Karzaj ogłosił w styczniu podczas międzynarodowej konferencji w Londynie plan, którego częścią są negocjacje z umiarkowanymi talibami. Rebelianci, którzy złożą broń, będą mogli liczyć na dobrze płatne posady i pomoc państwa. Talibowie pozostają bardzo silni w żyznych prowincjach Kandahar i Helmand na południu kraju, gdzie znajdują się gigantyczne plantacje maku, z którego wyrabia się opium.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama