[link=http://www.rp.pl/artykul/2,295804_Ostatni_dzien_egzaminow_w_gimnazjach.html][b]Rozwiąż testy z języków[/b][/link]
Jeśli się okaże, że niemożliwe jest wykrycie wszystkich gimnazjalistów, którzy przed sprawdzianem zapoznali się z zamieszczonym w Internecie testem humanistycznym, a ich liczba będzie duża, Centralna Komisja Egzaminacyjna rozważy unieważnienie egzaminu w całym kraju – ustaliła „Rz”.
Na stronę WWW na serwerze amerykańskim, na którym dzień przed środowym egzaminem gimnazjalnym zawieszony był test humanistyczny z rozwiązaniami, miało wejść ponad 1500 osób. Teraz, jak się nieoficjalnie dowiedziała „Rz”, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdza, ile z nich odwiedziło tę stronę do godziny rozpoczęcia egzaminu. Chodzi o to, by określić skalę przecieku. – Jednak osoby, które np. wydrukowały test, nie popełniły przestępstwa, bo strona była ogólnie dostępna – zastrzegają śledczy.
Ustalenie liczby wejść i adresów komputerów nie jest problemem. Trudniej będzie dotrzeć do gimnazjalistów, którzy widzieli test, bo np. z tego samego komputera mogło korzystać kilka osób.
W prokuraturze dowiedzieliśmy się, że jest mało prawdopodobne, by zajęli się tym policjanci. – Ponieważ samo wejście na stronę nie jest przestępstwem, z punktu widzenia procesowego docieranie przez nas do konkretnych uczniów nie byłoby uzasadnione – wyjaśnia rozmówca „Rz”.
Kto, jak i kiedy będzie szukał uczniów? W CKE nie potrafiono nam odpowiedzieć. Mirosław Sawicki, wicedyrektor komisji, twierdzi, że to rozstrzygnie się w poniedziałek. Wtedy też ma być znana liczba gimnazjalistów, których rzecz dotyczy.
Czy CKE unieważni test w całym kraju, jeśli się okaże, że dotarcie do wszystkich uczniów, którzy skorzystali z przecieku, jest niemożliwie? – Decyzję w tej sprawie podejmiemy w poniedziałek – nie wyklucza Sawicki.
– Nie rozważaliśmy do tej pory unieważnienia testu w całym kraju. Oczekujemy, że CKE opracuje system wyłonienia uczniów – mówi Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN.
Test w Internecie we wtorek zamieścił Adam Z. z Warszawy. Wyciekł z Niepublicznego Gimnazjum Fundacji Dyslektyk. Dyrektorka Joanna P. dała arkusz sprzątaczce Iwonie Z., która przekazała treść zadań matce Adama Z.
– Dyrektorka usłyszała w piątek zarzuty ujawnienia tajemnicy służbowej i przekroczenia uprawnień – mówi Andrzej Janecki, szef stołecznej Prokuratury Okręgowej. Sprzątaczka odpowie za pomoc w tym przestępstwie. Adam Z. nie poniesie odpowiedzialności. – Nie było podstaw do stawiania mu zarzutów – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratury.