Reklama

Żałobę wspomina Izabella Sariusz-Skąpska

Publikacja: 10.10.2010 21:15

Izabella Sariusz-Skąpska

Izabella Sariusz-Skąpska

Foto: Fotorzepa, Kuba Kamiński Kub Kuba Kamiński

Rz: Czym była dla pani ta pielgrzymka?

Izabella Sariusz-Skąpska, córka Andrzeja Skąpskiego, prezesa Federacji Rodzin Katyńskich:

Myślę, że nas zbliżyła. Świadomość, że nie jesteśmy w tym sami, pomaga. Przyjechaliśmy tu, by dokończyć tamtą podróż – do Smoleńska, ale i do Katynia. Żałuję, że nie zapadła decyzja o przywiezieniu tu krzyża. Myślę, że gdyby dotknął ziemi smoleńskiej i katyńskiej, miałoby to ogromną wymowę. Chcieliśmy zobaczyć wrak samolotu, przejść po płycie lotniska, stanąć przy tej brzozie, o którą złamało się skrzydło samolotu. To bolesne przeżycie, ale mam nadzieję, że przyniesie ulgę.

Co było najtrudniejsze w ciągu tych sześciu miesięcy?

Reklama
Reklama

Atmosfera wrzasku. To, że nie mogliśmy prywatnie przeżywać żałoby, że kilka rodzin mówiło publicznie w imieniu wszystkich, nie pytając nas o zdanie. Najpierw postanowiliśmy milczeć i wyrazem tego był nasz pierwszy list jeszcze przed wyborami – żeby nie mieszać tej sprawy do kampanii i zostawić nas w spokoju.

To się zmieniło. Zabraliście głos.

Zaczęliśmy się kontaktować z innymi rodzinami. I okazało się, że wiele osób myśli tak jak my. Że nie utożsamia się z tym, co o rodzinach ofiar mówi się w telewizji. „Milczeliśmy, bo myśleliśmy, że jesteśmy w mniejszości“ – mówili wcześniej. Mieliśmy dość, że w sytuacji żałoby dostajemy taką porcję nienawiści. Otrzymywałam anonimowe e-maile, telefony z pogróżkami, że sprzedaję się wrogom Polski. Ci ludzie przedstawiali się jako „prawdziwi Polacy, prawdziwi katolicy“. Bolały nas kłótnie o krzyż na Krakowskim Przedmieściu, które nie miały nic wspólnego z pamięcią o naszych krewnych. Ostatnie pół roku to było sześć miesięcy koszmaru, ale boję się, że czekają nas następne. Że wrzawa nie ucichnie. Tym bardziej że wejdziemy w rok wyborczy.

Pielgrzymkę udało się zorganizować w błyskawicznym tempie.

"To szaleństwo, to się nigdy nie uda" – powiedziałam, gdy Ewa Komorowska (żona wiceministra obrony Stanisława Komorowskiego – red.) zaproponowała taki sposób uczczenia pół roku od tragedii. Okazało się jednak, że to jest możliwe. Zgłosiło się ponad 60 rodzin – to chyba daje do myślenia, że w Smoleńsku, w Katyniu było dzisiaj ponad 170 osób. Jednocześnie to było ogromne wyzwanie organizacyjne, logistyczne. Myślę, że wszyscy zdają sobie sprawę, iż jest to wielka próba generalna przed tym, co wydarzy się tutaj 10 kwietnia w przyszłym roku. —

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama