Z naszych informacji wynika, że ewentualna decyzja ma być przedstawiona kilka dni po I turze wyborów na specjalnej konferencji na Dolnym Śląsku lub w Wejherowie.
– W tej chwili najważniejsze są wybory samorządowe, a ja nie chciałabym przeszkadzać moim kolegom i koleżankom z PiS – mówi „Rz” posłanka Joanna Kluzik-Rostkowska.
Ale – jak ustaliliśmy – secesjoniści prowadzą intensywne rozmowy z lokalnymi kandydatami PiS. Ideologiczną podstawą nowego ruchu ma być ogłoszony w piątek przez Pawła Poncyljusza apel wejherowski. Mowa w nim o powrocie do etosu „Solidarności” i szukaniu porozumienia na prawicy. Zainteresowani taką współpracą, zdaniem informatorów „Rz”, mają być m.in. działacze PiS z Pomorza, Dolnego Śląska, Poznania i Siedlec. Czy rzeczywiście?
– Jestem tak zajęty kampanią wyborczą, że nie mam czasu na hipotetyczne dywagacje, co będzie po wyborach – ucina Tomasz Marciniuk, pełnomocnik PiS w powiecie siedleckim, który w kampanii współpracował z Kluzik-Rostkowską. Przyznaje jednak: – Popieram takie inicjatywy jak apel wejherowski. Takie szerokie porozumienie PiS i PO od lat funkcjonuje w naszym powiecie.
Wielkopolski poseł PiS: – Byłbym zainteresowany siłą, która zamiast walczyć z PO, umiałaby z nią współpracować.
Jak się dowiedzieliśmy, secesjoniści próbują przekonać też posłów z tzw. frakcji młodych w PiS: Mariusza Kamińskiego, Adama Hofmana, Adama Rogackiego i Dawida Jackiewicza.
– Nic mi o tym nie wiadomo – ucina Rogacki.
– Dochodziły do nas pewne sygnały z tamtej strony – przyznaje Hofman. – Ale nie jestem zainteresowany.
W kuluarach PiS mówi się, że „młodzi” mieli „liberałom” postawić warunek – zatrudnienie ich w biurze europosłów, gdyby nowa partia nie weszła w 2011 r. do Sejmu. Hofman zaprzecza.
Tymczasem do PiS przystąpili byli politycy PSL, którzy już w 2009 r. startowali z list tej partii do europarlamentu: Janusz Wojciechowski, Bogdan Pęk i Zbigniew Kuźmiuk. – To jest wzmocnienie PiS. Zawsze uważaliśmy elektorat wiejski za bardzo ważny – mówił Jarosław Kaczyński.