– To nasza alternatywa dla obłąkańczej polityki zdrowotnej PO – twierdzi posłanka PiS Jolanta Szczypińska.
Jesienią PO zgłosiła w Sejmie pakiet ustaw zdrowotnych, m.in. wprowadziła prawo dochodzenia odszkodowania za błędy medyczne bez konieczności wstępowania na drogę sądową. W ustawie o lecznictwie zakazała pielęgniarkom pracy na kontraktach w szpitalach. Chce też, co kwestionuje PiS, likwidacji tzw. leków za grosz. Ale głównym punktem konfliktu między PO a PiS jest komercjalizacja szpitali i placówek służby zdrowia.
– Komercjalizacja nie prowadzi do sytuacji, w której pieniądz idzie za pacjentem – przekonuje poseł Bolesław Piecha, były wiceminister zdrowia w rządzie PiS.
A w Sejmie trwają prace nad projektem ustawy PO nakazującej samorządom albo pokrycie długów pozostających w ich gestii szpitali, albo przekształcenie ich w spółki.
PiS na propozycje PO odpowiada własnymi. Pakiet ochrony zdrowia ma przedstawić dziś na konferencji. Jak dowiedziała się „Rz”, prócz propozycji likwidacji NFZ i zagwarantowania w budżecie państwa stałego finansowania służby zdrowia (6 proc. PKB) znajdzie się postulat przeprowadzenia referendum dotyczącego dalszej komercjalizacji szpitali.
Zdaniem PiS w sytuacji kryzysu demograficznego państwo robi za mało, by chronić zdrowie najmłodszych. Dlatego w pakiecie postulują m.in. ustawowe zagwarantowanie finansowanego przez państwo prawa do pobytu matki z chorym dzieckiem w szpitalu. Chcą też przywrócenia podstawowej opieki medycznej w szkołach: gabinetów dentystycznych i higienicznych. PiS chce również, by kobiety w ciąży i po urodzeniu dziecka miały prawo do kompleksowej, bezpłatnej opieki medycznej.
– Bezpłatne badania dla kobiet w ciąży już funkcjonują. PiS, jak widzę, chce zmieniać opiekę zdrowotną na drodze wojskowej: zakazów i nakazów – ocenia poseł PO Włodzimierz Karpiński.
W pakiecie mowa jest też o informatyzacji służby zdrowia, likwidacji kartotek i systemu papierowego obiegu dokumentów.
Likwidacji NFZ chce też PJN. Program zdrowotny już przedstawiła.