Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", senatorowie chcą jeszcze przed końcem kadencji uprościć oświadczenia majątkowe, które wypełniają parlamentarzyści. Wyjątkowo w tej sprawie panuje zgoda między PO i PiS.
Projekt przygotowała Senacka Komisja Spraw Regulaminowych i Senatorskich. Według jej propozycji z oświadczeń znika pytanie o wartość domu i mieszkania. – Nikt sam nie jest w stanie oszacować nieruchomości, a trudno wymagać od posła czy senatora, by wynajmował rzeczoznawcę – mówi Stanisław Piotrowicz z PiS, wiceszef senackiej komisji.
W rubryce „przychody" politycy nie musieliby także wpisywać uposażenia poselskiego i diety. Senatorowie tłumaczą, że ta informacja będzie zawarta w PIT załączanym do oświadczenia i nie należy jej powielać.
Z kolei w rubryce „zobowiązania pieniężne" w projekcie nie wyszczególniono, że politycy mają podać, u kogo zaciągnęli dług. – Ależ chcemy, by parlamentarzyści podawali nazwę banku. To jest projekt, jeszcze będziemy nad nim pracować – mówi Zbigniew Meres, wiceszef senackiej komisji (PO).
Do tej pory w osobnych rubrykach poseł musiał odpowiadać na pytanie, czy jest wspólnikiem w spółkach z udziałem Skarbu Państwa i komunalnych. Według nowej propozycji miałby deklarować tylko udział w spółkach cywilnych, handlowych i z o.o.
Autorzy twierdzą, że poseł może nie wiedzieć, czy Skarb Państwa ma udział w danej spółce giełdowej.
Senatorowie proponują też podzielić oświadczenie na część A i B. Tej drugiej, w której są pytania o przychody i działalność gospodarczą, nie trzeba by wypełniać na początku kadencji. Wtedy po raz pierwszy parlamentarzyści składają oświadczenia i – zdaniem senatorów – nie mają pełnej wiedzy.
Oszczędności mają być podawane z dokładnością do 5 tys. zł
Prof. Antoni Kamiński z PAN, były szef Transparency International Polska, uważa, że nie jest to dobry pomysł. – Wszelkie uwikłania powinny być odnotowane także wtedy, gdy poseł dopiero zaczyna kadencję – przekonuje. – Opinia publiczna powinna wiedzieć jak najwięcej o jego przeszłości.
Podobnie ocenia uproszczenie pytań o udziały w spółkach. – Powinny być w oświadczeniu jak najszerzej opisane – dodaje prof. Kamiński.
Co w oświadczeniu doprecyzowano? Poseł będzie musiał powiedzieć m. in., czyimi dobrami odpłatnie zarządzał lub czyim był pełnomocnikiem. Oszczędności ma wyliczać z dokładnością do 5 tys. zł. – Im jaśniejsze i precyzyjniejsze przepisy dotyczące oświadczeń majątkowych, tym lepiej dla samych parlamentarzystów, bo nikt nie będzie mógł im zarzucić, że chcieli coś ukryć – mówi Jerzy Budnik, szef Sejmowej Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich.
Senacki projekt trafi teraz do Sejmu.