Reklama

Wyprawa Tybet 2013. Żeni się cała Ukraina

Publikacja: 31.08.2013 22:13

Ukraina wita

Ukraina wita

Foto: DISCOVER 4X4

Więcej o wyprawie Tybet 2013 i poprzednie odcinki relacji

31 sierpnia 2013, gdzieś pod Lwowem...

stan licznika: 20 199 km

Nie umiem przez Podole i Zakarpacie podróżować bez wzruszenia. Każdy drogowskaz, każda tablica przypomina odeszłe czasy i sentymentalne reminiscencje. Humań, Płoskirów, Tulczyn, Winnica, Bar, Berdyczów, Gródek, Tarnopol, Zbaraż... Czasy gdy byliśmy więksi, dumniejsi, choć pewnie tak samo po polsku skłóceni. Sienkiewiczowski szlak...

Piotr jest tu pierwszy raz, posłaliśmy go więc małym objazdem: Kamieniec Podolski, Żwaniec, Chocim, Skała Podolska... A jeszcze Zaleszczyki, Czortków, Buczacz, wreszcie Lwów. Zdębiał Piotr, gdy ujrzał potężne kresowe założenia obronne i miejskie nad Dniestrem i Smotryczem. Gdy zobaczył, że jego Chicago jest niczym wobec dawnej historii Rzeczypospolitej i jej okazałych pozostałości.

Reklama
Reklama

A my z Prezesem skoncentrowaliśmy się na współczesności. Ukraina prowincjonalna, gdy jechać ze wschodu sprawia wrażenie wspaniałe. Z każdym kilometrem asfalt coraz lepszy, prywatny biznes coraz prężniejszy, domy coraz okazalsze, ogrody coraz piękniejsze. Wiele rzeczy, które przed dwoma miesiącami wydawały się mizerne, marne, liche, teraz cieszą oko. Przede wszystkim gościnność i otwartość wobec przejezdnych. Coraz mniej tu turystów sentymentalnych, coraz więcej kosmopolitycznych wakacjuszy. Rozkręcają się więc motele, pola kempingowe, przydrożne knajpiarstwo. Estetyka też z roku na rok coraz chętniej sięga do ukraińskich tradycji. Zamiast więc fotografować zabytki sakralne, szukałem obiektywem właśnie ukraińskich motywów. Z satysfakcją!

Sobotni wieczór. W większości mijanych miejscowości w każdej knajpie, w każdym zajeździe, w każdym hotelu weselicho! Jakby żeniła się całą Ukraina. Parę razy nadzialiśmy się na toasty i zaproszenia. Nasz niecodzienny (szczególnie nocą) pojazd dziwił i zaskakiwał nawet mocno napitych. A już informacja, że jedziemy z Lhasy wprawiała w osłupienie. Kilka par młodych uwieczniło się więc na tle auta wagabundów.

Krajobrazy też w ciągu ostatnich kilkuset kilometrów drogi na północ zrobiły nam jesiennego psikusa. Coraz więcej złota, miedzi, brązu. Coraz bardziej liściasto, troszkę deszczowo. To już nie apogeum lata, to po prostu początek jesieni z wszystkimi jej zapachami. Więc z każdym kilometrem jechaliśmy wolniej i w większym zamyśleniu.

Do Lwowa dotarliśmy późna nocą. A bliskość domu i świadomość końca naszej włóczęgi kazały nam nie szukać odpoczynku. Więc ostatnie tankowanie, ostatnie zakupy i skierowaliśmy się w stronę polskiej granicy. Piotr został w Chocimiu. Dojedzie do Polski jako ostatni z naszego konwoju.

Szczegóły na www.rp.pl/Tybet2013 oraz na stronie www.discover4x4.com.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama