Rz: Francuski magazyn plotkarski „Closer" zarzucił prezydentowi François Hollande'owi romans ?z aktorką Julie Gayet. To kolejny skandal obyczajowy czy francuska codzienność?

Bartłomiej Zdaniuk:

We Francji relacje towarzyskie polityków nie odgrywają tak wielkiej roli jak w Stanach Zjednoczonych. Francuzów nie interesuje prywatne życie polityków, pod warunkiem że nie przynosi ono uszczerbku Skarbowi Państwa lub nie stanowi naruszenia prawa, jak w przypadku pedofilii czy gwałtu.

Ale czy prezydent nie ryzykuje, że spadnie mu poparcie?

Może być to kropla przepełniająca czarę goryczy. Francuzi mają wiele pretensji do Hollande'a, wielokrotnie zarzucali mu bierność, nie ufają mu. Nie wiemy, co jest prawdą w tej aferze, ale Francuzów bardziej interesuje kwestia bezpieczeństwa prezydenta niż fakt jeżdżenia nocą na skuterze. ?Cała sprawa jest elementem, który może pogorszyć i tak już skomplikowaną sytuację prezydenta Francji, który liczył na to, że w Niemczech nastąpi zmiana władzy, a nie nastąpiła, ?i który ma nie najlepszy kontakt z Angelą Merkel. Problemem Hollande'a jest wysokie bezrobocie, a nie skandale obyczajowe.

W Stanach Zjednoczonych taki polityk byłby skreślony?

W USA jest dużo większy nacisk na pewne zasady moralne, których się nie przekracza, a jeśli się je przekroczy, to nie ma się szans w polityce. Od polityków oczekuje się, by byli czyści, a ich życiorysy są dokładnie analizowane przez opozycję polityczną ?i media.

François Hollande to nie pierwszy francuski prezydent, który pozwala sobie na pewną rozwiązłość...

Pewną swobodę obyczajową ?we Francji można odnotować już od prezydentury Valéry'ego Giscarda d'Estaing, który często wracał do domu nad ranem, ?nie wspominając o François Mitterrandzie, który z żoną spędzał Boże Narodzenie, ?a Nowy Rok – z matką ich nieślubnej córki. Przy nich Nicolas Sarkozy może wydawać się wzorem cnót, bo miał na tyle przyzwoitości, żeby się rozwieść ?i ożenić powtórnie.

Seksskandal we Francji