Jak ustaliła „Rz", za fundacją Centrum Wspierania Inicjatyw dla Życia w Rodzinie, która m.in. rozdaje certyfikaty Szkoła Przyjazna Rodzinie, stoją ludzie, od których działalności wielokrotnie dystansował się Kościół.
Radę fundacji, czyli organ nadzorujący i kreujący politykę jej działania, tworzą Sławomir Olejniczak, Sławomir Skiba i Piotr Kucharski. Zasiadają oni również w zarządzie krakowskiego Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi (SKCh). Olejniczak jest prezesem, Skiba wiceprezesem, a Kucharski członkiem komisji rewizyjnej. Jak ustaliliśmy, SKCh finansuje programy realizowane przez fundację.
Problem w tym, że działalność założonego pod koniec lat 90. stowarzyszenia od lat budzi kontrowersje. Do władz krakowskiej archidiecezji wciąż płyną zapytania od wiernych, których SKCh lub inne powiązane z nim podmioty usilnie namawiają do wpłacania datków na stowarzyszenie.
W jednym z listów, który trafił do skrzynek wiernych, Sławomir Olejniczak alarmuje o kryzysie i upadku moralnym społeczeństwa. Po tym wstępie wzywa do przebudzenia sumienia Polaków i wskazuje, że to, jak wielu ludziom uda się pomóc, zależy od hojności darczyńcy. Potem pisze już wprost: „Jeżeli uważa Pani tę akcję za swoją, proszę, żeby wsparła Pani ją datkiem w wysokości 20 zł, 30 zł lub 50 zł, a nawet 100 zł albo inną kwotą".
Biskupi nie bardzo wiedzą, co zrobić z problematycznym stowarzyszeniem świeckich
SKCh słynie także ze sprzedaży „cudownych medalików" z wizerunkiem Matki Bożej czy kalendarzy, do których zawsze dołączona jest prośba o darowiznę. W 2007 r. stowarzyszenie przeprowadziło akcję „Poznaj prawdziwą siłę różańca". W Płocku najpierw pojawiły się billboardy z tym hasłem, potem do skrzynek na listy trafiły ulotki zachęcające do zamówienia książki „Różaniec – ratunek dla świata".
Kościół po raz pierwszy na działalność SKCh zareagował pod koniec 2001. Kardynał Franciszek Macharski wydał wtedy komunikat, w którym informował, że SKCh jest stowarzyszeniem katolików świeckich, które nie posiada aprobaty kurii metropolitalnej w Krakowie.
Rok później kuria rozesłała do wszystkich diecezji w Polsce pismo sygnowane przez ówczesnego biskupa pomocniczego Kazimierza Nycza, w którym po raz kolejny stwierdzono, że stowarzyszenie działa bez aprobaty biskupa krakowskiego. Sprawa miała związek z organizowaną przez SKCh Krucjatą Wynagradzającą Niepokalanemu Sercu Maryi, która została podjęta bez wiedzy i zgody arcybiskupa krakowskiego, która w takim przypadku jest niezbędna.
W 2007 r. przed stowarzyszeniem, w związku z akcją różańcową ostrzegał ks. Tomasz Wojtowicz, notariusz kurii diecezjalnej z Płocka.
Jak poinformował „Rz" ks. Robert Nęcek, rzecznik krakowskiej kurii, stanowisko w sprawie SKCh się nie zmieniło.
– Profilaktycznie dodam, że archidiecezja nigdy nie wydała temu stowarzyszeniu zezwolenia na zbiórki pieniędzy ?– mówi „Rz" ks. Nęcek.
Olejniczak i jego koledzy z SKCh kontrolują w tej chwili fundację, która przyznaje szkołom certyfikaty Szkoła Przyjazna Rodzinie. Otrzymują je placówki afirmujące rodzinę i niewłączające do treści edukacyjnych ideologii gender. Problem w tym, że udział w programie nie jest darmowy, a szkoły będą musiały odpłatnie realizować programy wychowawcze. O tym jakie, zadecyduje fundacja, która ma też pośredniczyć pomiędzy ich realizatorami a szkołami. We wrześniu fundacja ma też zaproponować własne programy wychowawcze.
Z informacji, jakie po kontroli kuratora przekazała wczoraj minister edukacji Joanna Kluzik-Rostkowska, wynika, że dyrektorzy szkół, którzy podpisali deklaracje przystąpienia do certyfikacji, zobowiązali się realizować program, którego treści jeszcze nie znają, i ponoszenia kosztów, na które gminy nie mają środków.
W akcję do tej pory włączyło się 20 szkół z terenu starostwa wołomińskiego. Starosta Piotr Uściński, polityk Prawa i Sprawiedliwości, stwierdził w rozmowie z „Rz", że nie wiedział, kto stoi za fundacją, i zamierza to sprawdzić. Bardziej zmartwił się, gdy przybliżyliśmy mu wypowiedź Olejniczaka, który w 2011 r. wytykał Jarosławowi Kaczyńskiemu tyranię oraz polityczną obłudę wobec chrześcijańskich zasad. Uściński stwierdził, że poglądów szefa SKCh w tej sprawie nie podziela.
Jacek Sapa, prezes fundacji, w rozmowie z „Rz" stwierdził, że nie czuje się kompetentny, by oceniać działalność rady fundacji, nadzorującej jego pracę.
Rozmówcy „Rz" z kręgów kościelnych przyznają, że z powodu osób będących w radzie fundacji jej działalność budzi w nich ambiwalentne odczucia.
– Mam wrażenie, że hierarchia zwyczajnie nie wie, co z tym fantem zrobić – mówi nasz informator.