Konferencja w Sejmie została zapowiedziana jako przedstawienie "dowodu na możliwość fałszowania wyborów".
Macierewicz wraz z byłą poseł PiS Anną Sikorą, która w partii kieruje akcją kontroli wyborów pokazali dziennikarzom film.
Konferencja na stronie Sejmu
- Został dostarczony panu Misiewiczowi (asystentowi Macierewicza - red.), przez jednego z naszych współpracowników, który zaangażował się w nadzorowanie wyborów - tłumaczył Macierewicz. - Chcieliśmy pokazać materiał, jak mogło dojść do nieprawidłowości - dodał.
- To materiał z jednej z komisji w Warszawie, dokładnie z komisji 103 przy ul. Wiśniowej. Dotyczy on tego, że komisja po zakończeniu swoich prac opuściła lokal bez wywieszenia protokołu i z głosami w torbach (prawdopodobnie, bo widzimy tylko torby) spacerowali po ulicy Rakowieckiej, a następnie się rozliczali w okręgowej komisji wyborczej - opisywał Macierewicz.
W materiale widać jak komisja wychodzi z budynku, w którym oddawano głosy.
- A gdzie protokoły? - pyta autor materiału, mając na myśli wyniki zakończonego liczenia głosów w tym obwodzie, które powinny znaleźć się na drzwiach.
- Idziemy do komisji - odpiera jeden z członków komisji i tłumaczy, że w okręgowej komisji jest informatyk, który musi wszystko sprawdzić.
Zobacz wideo
Jedna z członkiń komisji tłumaczyła, że wyniki z protokołu musi "zatwierdzić informatyk". Na filmie widać też przekazanie głosów do komisji. Były one wrzucane w workach do piwnicy przez okno. Taką samą drogą przekazano pokwitowanie ich odbioru.
Zapytaliśmy o tę sytuację z w Państwowej Komisji Wyborczej. Krzysztof Lorentz, który jest dyrektorem Zespołu Kontroli Finansowania Partii Politycznych i Kampanii Wyborczych tłumaczył, że nie chce odnosić się do materiału, bo go nie zna. Zapytaliśmy, więc o procedury.
- Komisja powinna niezwłocznie po sporządzeniu protokołu wywiesić go w widocznym miejscu - stwierdził. - Skoro przepis nakazuje wywieszenie protokołów, to nie zrobienie tego, oznacza naruszenie przepisów wyborczych - dodał.
Stwierdził jednak, że organy wyborcze nie będą rozstrzygać, czy do doszło do naruszenia przepisów.
- Jeśli będzie doniesienie o przestępstwie, muszą rozstrzygnąć to organy ścigania - stwierdził Lorentz.
PKW dopuszcza możliwość ponownego przeliczenia głosów w tej komisji.
- Jeżeli to jest prawda, to procedurę można uruchomić w trybie protestu skierowanego do Sądu Najwyższego. W jakikolwiek inny sposób nie można przeprowadzić ponownego liczenia. Na tym etapie temat jest zamknięty - powiedział Andrzej Kisielewicz z PKW. - W tych wyborach szczególnie było to istotne, że zgodnie z informacją PKW – komisja mogła podać do wiadomości dopiero po 23:00. Być może, jeśli będzie doniesienie, to organy ścigania podejmą czynności w kierunku niedopełnienia obowiązków - dodał.
Odniósł się też do sytuacji z filmu. - Jeżeli komisja nie miała obsługi informatycznej, to sporządza protokół w brudnopisie i z tym protokołem – ale nie cała komisja – udaje się do urzędu gminy, gdzie był pełnomocnik rejonowej komisji, tam sprawdzić poprawność arytmetyczną - wskazał.
Był zdziwiony wyniesieniem worków. - Jeżeli komisja chodziła z tymi workami, to ja tego naprawdę nie rozumiem - stwierdził.
Dziś współpracownicy PiS mają wprowadzić protokoły ze wszystkich 27 tys. komisji. - Pełen raport pani poseł przedstawi w końcu tego tygodnia. Teraz pokazujemy materiał, który w najbardziej dobitny sposób pokazuje co mogło się stać z tymi 24 tysiącami głosów - wskazał Macierewicz, odnosząc się do różnicy między PO i PiS w wyborach europejskich.
Macierewicz: Chcemy ponownego przeliczenia głosów