Reklama

Peszmergowie pomogą Kobane

Po kilku dniach politycznych przetargów rząd Turcji dał wreszcie zgodę na udział Kurdów z Iraku w obronie obleganego miasta.

Publikacja: 29.10.2014 19:08

Peszmergowie wyjeżdżają z bazy w północnym Iraku

Peszmergowie wyjeżdżają z bazy w północnym Iraku

Foto: AFP

Grupa 150 peszmergów (bojowników kurdyjskich) przybyła do Turcji w nocy z wtorku na środę. Zostali oni przewiezieni samolotami na lotnisko Sanliurfa, niedaleko granicy z Syrią. Równolegle z irackiego Kurdystanu wyjechał też konwój ok. 80 ciężarówek wiozący ciężką broń i amunicję. Przybycie dobrze uzbrojonych bojowników wzmocni obrońców miasta, ale zademonstruje także solidarność Kurdów z Syrii, Iraku i Turcji.

Zobacz więcej zdjęć


Przepuszczenie peszmergów przez obszar Turcji jest kompromisem wybranym przez prezydenta Erdogana, który odmawiał wcześniej prawa do przekroczenia granicy bojownikom Kurdyjskiej Partii Pracy, uważanej w Turcji za organizację terrorystyczną. – W ten sposób Erdogan może zachować twarz przed swoimi wyborcami, zgodził się bowiem na współpracę nie z terrorystami, ale z „dobrymi Kurdami" – mówi „Rz" Adam Balcer, wykładowca Studium Europy Wschodniej UW. – To zresztą stara taktyka „dziel i rządź" stosowana wobec Kurdów przez Ankarę. Polega ona na zwalczaniu partyzantki w kraju przy jednoczesnym utrzymywaniu dobrych relacji z Kurdami irackimi, zwłaszcza z Demokratyczną Partią Kurdystanu Masuda Barzaniego. Jednak ta taktyka będzie coraz mniej skuteczna, gdyż Kurdowie z Turcji, Iraku i Syrii coraz częściej ze sobą współpracują przeciw Państwu Islamskiemu – tłumaczy.

Teren walk w Kobane jest niewielki, niemniej zmagania o miasto mają duże znaczenie dla obu stron. Państwo Islamskie chce przejąć kontrolę nad obszarem przy granicy z Turcją (w północno-zachodniej Turcji konkuruje nawet z innymi ugrupowaniami islamistów, np. z Frontem an Nusra). Z kolei dla Kurdów obrona miasta, w którym w 2012 r. wybuchła pierwsza kurdyjska rewolta, ma znaczenie symboliczne.

Reklama
Reklama

Możliwe, że Państwo Islamskie popełniło duży błąd, podejmując zażartą walkę z Kurdami o miasto ważne, ale na pewno nie strategiczne – uważa Adam Balcer. – Po pierwsze, oblężenie wiąże od kilku tygodni duże siły islamistów. Po drugie, doświadczeni w walce i silnie motywowani narodową ideologią Kurdowie to trudny przeciwnik.

Problem Kobane stał się istotny także dla Ankary. Upadek miasta mógłby przynieść fiasko rozmów z własną mniejszością kurdyjską i zdestabilizować sytuację we wschodniej części państwa. Tymczasem Kurdowie to nie tylko demonizowana przez rząd turecki KPP, ale także umiarkowana partia PDP, której kandydat Selahattin Demirtas w wyborach prezydenckich uzyskał prawie ?10 proc. głosów. To poważny sukces wskazujący, że zarówno świadomość narodowa, jak i zdolności organizacyjne mniejszości kurdyjskiej w Turcji są coraz silniejsze.

Nic dziwnego, że swoją zgodę na pomoc obrońcom Turcy przedstawiają w jak najlepszym świetle. Funkcjonariusze tureckiego wywiadu otrzymali polecenie bezpiecznego przeprowadzenia peszmergów przez granicę, a minister spraw zagranicznych Mevlüt Cavusoglu deklaruje, że „nie istnieją już żadne problemy polityczne", a bojownicy mogą bez przeszkód przekraczać granicę.

Dodatkowo dzięki ustępstwu rząd w Ankarze może pokazać się w lepszym świetle swoim sojusznikom, bowiem izolacja walczących o życie Kurdów z Kobane wywołała irytację w USA i w Europie. Odebrano to jako taktyczne rozgrywki  w czasie walki z najgroźniejszym wrogiem, za jakiego Zachód uznaje Państwo Islamskie.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama