Ofiary i ranni to w większości ludzie, którzy albo byli już w trolejbusie albo stali jeszcze na przystanku.
W rejonie Doniecka, gdzie doszło wczoraj do ostrzału pojazdu, ulice są puste. Jak pisze Polskie Radio, mieszkańcy obawiają się, że ponownie zacznie się ostrzał.
Za jego spowodowanie prorosyjscy separatyści oskarżają ukraińską armię - nawet pomimo wyjaśnień sztabu, że najbliższe pozycje sił rządowych znajdują się 15 kilometrów od miejsca tragedii, a pocisk moździerzowy ma zasięg maksimum 8 kilometrów. Bojownicy głusi na te tłumaczenia twierdzą, że za ostrzałem stoją Ukraińcy. Na miejsce tragedii separatyści przyprowadzili wczoraj ukraińskich żołnierzy, którzy byli poniżani i opluwani przez zebrany tłum.